„Mój mały krzyż”

 |  Ангеліна Марцішэўская  |  Rozważania
O przykładzie życia i śmierci

Maryna zgromadziła wokół siebie parafian i duchowieństwo

O d momentu, gdy Maryna dowiedziała się o chorobie, zaczęła prowadzić dziennik. Nie dla siebie, lecz dla innych. Kobieta mocno wierzyła, że jeśli Bóg pozwoli, to na pewno nastąpi uzdrowienie, a jej dziennik będzie świadectwem cudu. Zostanie wydany jako wsparcie i nadzieja dla osób cierpiących na choroby onkologiczne. Marzyła o tym, że dziennik będzie przekazywany za darowizny, a zebrane fundusze przekazane dla chorych na raka.
Pulchne usta, delikatne spojrzenie, ogniste rude włosy, zgrabna figura – Maryna była młodą i piękną kobietą. O takich osobach się mówi: „Zbyt młody i piękny, by umrzeć”. Odeszła do życia wiecznego, mając 32 lata, z rakiem żołądka w stadium IV.
    Gdy Maryna zmarła, pojawiło się pytanie: co zrobić z dziennikiem? Przecież koniec wyszedł wcale nie taki, na jaki liczyła dziewczyna…
    „Zdecydowaliśmy, że nazwiemy dziennik cytatem, który z niego pochodzi – „Mój mały krzyż” – i opublikujemy go za rodzinne pieniądze w bardzo małym nakładzie. A otrzymane egzemplarze damy w prezencie tym, którzy wspierali Mary- nę w trudnym okresie: krewnym, przyjaciołom, parafia- nom, którzy organizowali podczas chemioterapii stałą modlitwę w jej intencji – mówi Alina, żona brata Maryny. – I chociaż koniec rzeczywiście okazał się inny, mimo wszystko jest to piękne zakończenie, ponieważ taka była śmierć Maryny”.
    Ostatnią stronę dziennika napisał jej mąż Aleksy. Przed spotkaniem z przyszłą żoną był niewierzący, jednak Maryna zmieniła także jego serce. Zawarł z nią związek małżeński, często wspólnie odmawiał modlitwę wiernych podczas Mszy św. i, prawdopodobnie, nadał nowe znaczenie śmierci także dzięki Marynie. W końcu łatwiej jest „puścić” osobę, gdy zdajesz sobie sprawę, że czeka na nas spotkanie w wieczności.
    W końcowym wpisie Aleksy opowiedział, że w ostatnich godzinach życia żony, gdy obok jej łóżka zaczynał modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia, widział, jak Maryna od razu czuła się lepiej. W ten sposób wypełnia się obietnica Jezusa przekazana s. Faustynie, że „kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę” (Dz. 811). „Ostatnie słowa Maryny były: «Wybacz mi, Boże». I wydaje mi się bardzo ważne, gdy człowiek, odchodząc do życia wiecznego, ma możliwość świadomego pożegnania się z tym światem. Innymi słowy – to dar szczęśliwej śmierci” – dodaje Alina.
    Maryna dowiedziała się o diagnozie, gdy odbyło się kolejne badanie dotyczące poczęcia dziecka. Ona i jej mąż mieszkali razem już 10 lat i marzyli o potomstwie. Wiadomość była całkowitą niespodzianką: narządy zostały nadmiernie uszkodzone przez raka. Do śmierci kobiecie pozostało 9 miesięcy. Już póżniej w jej parafii czas ten porównano z okresem ciąży i narodzin nowego człowieka. I chociaż Maryna zawsze była serdeczna i otwarta na Boga i bliźniego, choroba zdawała się wyostrzać te cechy, odkrywając na nowo kobietę z jeszcze bardziej cudownej strony.
   
Fragment z dziennika Maryny
    W te dni miałam wiele myśli o tym, co się dzieje, co się będzie działo itp. Zrozumiałam, że rozpoczął się Wielki Post, a wraz z nim zaczęły się próby i trudności u wielu osób. W ten sposób Bóg pozwala nam trochę dotknąć Jego drogi krzyżowej, podzielić ciężar i doświadczenia. Wyobrażałam sobie, że jestem małą dziewczynką, która niesie swój mały krzyż, idąc obok Jezusa drogą krzyżową, i robiło mi się tak dobrze od tych myśli. A potem miałam poczucie, że wszystko na pewno będzie dobrze, później, na pewno będzie.
    Wiele też myślałam o zaufaniu, o zaufaniu Bogu. Tak często mówimy: „Boże, ufam Tobie!”, a potem znów myślimy o tysiącach rzeczy, zastanawiamy się, jak to będzie, a jeśli nie tak, a może trzeba inaczej, staramy się przejąć kontrolę nad wszystkim, tylko czym jest wtedy zaufanie?

    „Mogła pozwać centrum medyczne, które nie wykryło guza na wcześniejszym etapie, biorąc pod uwagę, że Maryna wykonała biopsję żołądka. W takich sądach powodowie zwykle wygrywają i otrzymują dobre pieniądze. Odmówiła jednak, zaznaczając, że nie chce tracić na to czasu, nie chce zemsty i nie chce łamać nikomu życia. Gdy na przykład przeszła drugą z kolei chemię, choć cierpiała i straciła wszystkie włosy, to wciąż się uśmiechała i dbała o zewnętrzne piękno. Wraz z mężem mieli tradycję – spotykali się w każdą rocznicę na ławce w parku, gdzie się poznali. A nawet całkowicie wyczerpana chorobą Maryna wybierała najpiękniejszą chustę na łysą głowę i śpieszyła na spotkanie z mężem. Nawet na kilka godzin przed śmiercią, gdy czuła, że odejście jest już bliskie, bardziej była zmartwiona wysokim ciśnieniem swojej matki niż sobą. Nie mogła pozostać obojętna na cierpienie bliźniego” – mówi Alina.
    Według krewnej Maryna nigdy nie była osobą piszącą, twórczość nie należała do jej cech i nie miała zwyczaju „komponowania wierszy”. Udało jej się jednak dokładnie przekazać całe swoje ciepło i pełne zaufanie Bogu w każdej sytuacji poprzez dziennik. „W jej notatkach było zbyt wiele szczegółów, takich jak «dzisiaj tam pojechaliśmy, a wczoraj byliśmy tam i tam». Jednocześnie często tekst przebijały takie przebłyski, olśnienia, które, jak sądzę, dał jej Pan Bóg. Pisała o tym, jak nie przestaje być mile zaskoczona i szczęśliwa z miłości i trosk, którymi obdarzają ją ludzie. O tym, że jej choroba to nie tylko jej próba, ale może nawet bardziej nie jej. I że już widzi dobre zmiany w życiu osób, które poświęcają wysiłek modlitwy.
    I jak ważne jest, aby być szczęśliwym, nie zamykać się we własnym szczęściu, ale wyjść do innych ludzi. I jak wdzięczna jest Bogu, że umacnia ją w wierze” – opowiada Alina.
    Maryna była parafianką młodej parafii Jezusa Miłosiernego w Witebsku. Tak się złożyło, że była pierwszą osobą, która wzięła ślub w tym kościele i pierwszą, której pogrzeb odbył się w tym kościele. Mówią, że pierwszy jest najlepszy. I odniosłam wrażenie, że jest to całkowicie o Marynie: dobry przykład życia w radości, doskonały przykład godnej śmierci.

Słowo Życia:  gazeta religijno - informacyjna Diecezji Grodzieńskiej; rok założenia 1997.
Założyciel: Grodzieńska Diecezja Rzymsko-Katolicka; Wydawca: Kuria Diecezji Grodzieńskiej;
Adres: Grodno 230025, ul. K. Marksa 4, tel. (+375) 152 75-64-38; e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Redaktor naczelny ks. Jerzy Marcinowicz. Red. techniczny Jerzy Ławysz
Wersja Internetowa: Alexander Ławysz, Andrzej Miskiewicz

© All rights reserved.
Admining, migration, project and design site - Andrei Miskevich /Jan_Dax/
Back to Top