• Aktualności
  • Wywiad
  • Сzy naprawdę nie ma dobrych Biblii po białorusku? Zastanawiamy się z tłumaczem

Сzy naprawdę nie ma dobrych Biblii po białorusku? Zastanawiamy się z tłumaczem

 |  Rozmawiał Artiom Tkaczuk  |  Wywiad
budslawska1
Historia i nowoczesność przekładów Biblii na język białoruski jest spleciona z losem i rzeczywistością ziemi białoruskiej. Wiele rzeczy już zostało zrobionych i nadal są robione, ale wraz z tym wiele pracy pozostało niezauważonej i nieocenionej.

Jak duże jest dziś zapotrzebowanie na Słowo w języku białoruskim? Rozmawiamy na ten temat z tłumaczem Biblii i pastorem ewangelickim Antonim Bokunem.


   – Istnieje przekonanie, że nie ma dobrych białoruskich przekładów Biblii. Skąd się bierze taka postawa?
    – Widzę tu kilka powodów. Głównym powodem jest ogólny snobizm. Większość ludzi, którzy tak twierdzą, nie czytało żadnego tłumaczenia albo czytało jeden lub dwa. Ludzie po prostu mówią, że nie ma dobrego białoruskiego przekładu Biblii. Niektórzy uważają, że w zasadzie nie ma dobrych tłumaczeń Pisma Świętego w żadnym języku.
    Jeśli chodzi o Nowy Testament, istnieje wiele białoruskich przekładów, a większość z dostępnych naprawdę można powiedzieć, że są dobre. Począwszy od przekładów Łukasza Dziekuć-Maleja i Antoniego Łuckiewicza – po te, które zostały wydane w ostatnich latach. Wszystkie białoruskie tłumaczenia Nowego Testamentu dość dokładnie przekazują znaczenie, które jest zawarte w Piśmie Świętym. Po ich przeczytaniu osoba odpowiednio zrozumie to, co jest napisane w oryginalnym tekście.
    Jeśli mówimy o Starym Testamencie, to w jakimś stopniu z takim stanowiskiem (że nie ma dobrych przekładów – uw. autora) mogę się zgodzić, ponieważ każdy z dostępnych tłumaczeń ma swoje niuanse. Jednak kaznodzieja jest po to, aby je wyjaśnić i zwrócić uwagę.
    Na przykład mogę powiedzieć, że tłumaczenie Janka Stankiewicza jest złe, ponieważ zostało wykonane w bardzo specyficznej odmianie języka białoruskiego. W tłumaczeniach Siomuchi i Czerniawskiego jest pewna liczba omyłek, nieścisłości, ale są one związane nie tyle z pracą tłumacza, co z pracą redaktora.
   
    – W jednym z wywiadów powiedział Pastor, że „każde dostępne tłumaczenie Nowego Testamentu jest dobre”. Czy mógłby Pastor to argumentować?
    – Powtórzę, że współczesne białoruskie tłumaczenia Nowego Testamentu dość dokładnie przekazują jego znaczenie, a język, którego używają, jest zrozumiały zarówno z filologicznego, jak i biblistycznego punktu widzenia. Nawet jeśli istnieją rozbieżności, w większości przypadków są one uzasadnione. Nie twierdzę, że są całkowicie nieomylne. Mogą istnieć niuanse, że niektóre słowo lub obrót nie został dokładnie wybrany, lecz w zasadzie nie jest to istotne.
   
    – Dobrze rozumiem, że jeśli poważnie studiować Biblię, to absolutnie każde tłumaczenie będzie niewystarczające. Należy wziąć oryginał i pracować z nim.
    – Jeśli tak, to i wtedy pojawi się pytanie: „A jaki oryginał wziąć?”. Gdyż również tu nie wszystko jest takie proste i jednoznaczne. Jeśli chodzi o tłumaczenia, każdy z nich przekazuje jeden niuans i może nie przekazywać drugiego. Dlatego istnieje coś takiego jak tradycja chrześcijańska, która odcina wiele subiektywnych interpretacji, które pojawiają się u niektórych ludzi, gdy zaczynają wyciągać daleko idące wnioski z jakichkolwiek badań. Teksty Pisma zostały zbadane w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat, więc większość herezji jest już znana, i kwestie rozbieżności, nieporozumień są również znane.
    Nie można twierdzić, że można stworzyć doskonałe tłumaczenie, które całkowicie przekaże wszystko. Każde z nich sprawia, że niektóre rzeczy są bardziej zrozumiałe, a niektóre mniej. Należy również zrozumieć, że w Biblii są niezrozumiałe miejsca. A każde ich tłumaczenie jest już interpretacją tłumacza. Ludzie posługujący się językami biblijnymi nie potrafią jednoznacznie zinterpretować ani przetłumaczyć jakieś rzeczy. Ale główne miejsca w Piśmie Świętym są jasne dla każdej osoby, która je czyta. Jak powiedział Skaryna we wstępie do Biblii: „Biblia jest jak zadziwiająca rzeka, i na tyle płytka, że baranek może ją przejść, i tak głęboka, że słoń musi ją przepłynąć!”.
   
    – Bardzo często można zobaczyć białoruskojęzycznych kaznodziejów, którzy korzystają z Pisma Świętego w języku rosyjskim. Cytują Biblię po rosyjsku, a mówią po białorusku. Dlaczego tak jest?
    – W średniowieczu istniała tak zwana trójjęzyczna herezja, że podobno istnieją tylko trzy języki, którymi można wielbić Boga – starohebrajski, starogrecki i łaciński. Chociaż na przestrzeni wieków przekonanie to było wielokrotnie zmieniane, nadal jednak teksty w niektórych językach są postrzegane jako święte.
   
budslawska2
Antoni Bokun – proboszcz Kościoła Zielonoświątkowców pod wezwaniem Jana Chrzciciela. W 2016 roku przetłumaczył Nowy Testament i Księgę Przysłów na język białoruski. Redaktor przekładu Biblii ks. Władysława Czerniawskiego.

  – Bardzo często można zobaczyć białoruskojęzycznych kaznodziejów, którzy korzystają z Pisma Świętego w języku rosyjskim. Cytują Biblię po rosyjsku, a mówią po białorusku. Dlaczego tak jest?
    – W średniowieczu istniała tak zwana trójjęzyczna herezja, że podobno istnieją tylko trzy języki, którymi można wielbić Boga – starohebrajski, starogrecki i łaciński. Chociaż na przestrzeni wieków przekonanie to było wielokrotnie zmieniane, nadal jednak teksty w niektórych językach są postrzegane jako święte.
   
    – Również w jednym z wywiadów wspominał Pastor inny problem: „Tragedia polega na tym, że ludzie mają ją (białoruskojęzyczną Biblię – uw. autora) szukać”. Rzeczywiście, Biblię po rosyjsku można kupić wszędzie. Białoruskojęzyczną – trzeba poszukać. I dobrze poszukać. Czy większa ilość druku Biblii po białorusku rozwiązałaby problem?
    – Napewno. Gdyby białoruskojęzyczne Biblie były wszędzie, to w dużej mierze rozwiązałoby to problem. Chociaż i tak, dzięki Bogu, w ciągu ostatnich pięciu lat Biblię po białorusku można już znaleźć. Gdy zacząłem tłumaczyć Nowy Testament (2012 r. – uw. autora), to sytuacja w zasadzie była taka, że nawet jeśli chciałeś ją kupić, nie było to możliwe. Nie było dostępnych tekstów biblijnych po białorusku.
    Na dzień dzisiejszy, dzięki m.in. 500-leciu białoruskiej Biblii, gdy ukazały się zarówno prawosławne, jak i katolickie, i moje tłumaczenia, Nowy Testament można znaleźć. Żeby znaleźć cały tekst Biblii należy dołożyć trochę większych starań, lecz da się ją również znaleźć.
   
    – A jaka jest ilość? Ile trzeba by było Biblii, aby coś zmienić? Milion?
    – Milion poważnie by to zmienił. Przynajmniej 500 tysięcy.
   
    – I ta ilość zaspokoi wszystkie kioski i sklepy?
    – Tak. Chociaż ważne jest, aby Pismo Święte było nie tylko w zasięgu ręki, lecz by było na pewno czytane. Jednak, w każdym razie trudno jest czytać to, czego nie ma.
   
    – To jak niebieska Biblia dla dzieci w latach 90. XX wieku. Wtedy, chyba nakład rozwiązał sprawę – wszyscy do dziś znają „niebieską Biblię dla dzieci”.
    – Dokładnie.
   
    – Może jeszcze samo wydanie ma znaczenie? Popularne rosyjskojęzyczne Biblie są atrakcyjne, mają różne okładki, zakładki, piękny papier. Białoruskie wydania są mniej atrakcyjne. I za bardzo nie ma z czego wybrać. Może sama jakość druku miałaby wpływ na korzystanie z Biblii po białorusku?
    – To jest jednak kwestia drugorzędna. Oczywiście, niektórzy ludzie potrzebują większej czcionki, inni chcą wersje kieszonkowe, jeszcze inni chcieliby różową Biblię, czarną czy w etui zamykanym na zamek. Lecz jest to sytuacja, w której rynek jest nasycony.
   
budslawska3
Biblia w przekładzie Władysława Czerniawskiego

   – Jednak estetyka ma wpływ.
    – Napewno. Jeśli książka została wydrukowana niechlujnie, bez normalnego projektu, jest to zdecydowanie minus, szczególnie w naszych czasach. Dla przykładu, gdyby Nowy Testament dla dzieci i młodzieży, który wydał Kościół katolicki, był szerzej zaprezentowany, a nie tak, że „gdzieś tam jest”, cieszyłby się sporą popularnością. Ponieważ jest kolorowy, piękny, interesujący. Ma to swoje znaczenie, chociaż niepierwszorzędne.
   
    – Mówi się też, że Biblia po białorusku jest dostępna w internecie. Wydaje mi się jednak, że ci, którzy czytają ją na poważnie – czytają na papierze. Czyż tak nie jest?
    – Biblia na papierze i w internecie to są różne rzeczy. Jedno pomaga drugiemu, ale nie zastępuje. Nawiasem mówiąc, ludzie, którzy mówią, że nie ma dobrych białoruskich tłumaczeń, mogą spojrzeć na specjalne strony, na których jest dziesięć białoruskich tłumaczeń, plus dwadzieścia tłumaczeń na inne języki, plus oryginalne teksty; i porównać, i ocenić (śmieje się – uw. autora).
   
    – Może widzi Pastor jeszcze jakieś rozwiązanie sytuacji odnośnie niskiej popularności białoruskich przekładów Biblii?
    – Dotyczy to przede wszystkim kaznodziejów. To jest ich pole do działania. Tak jak uczą, tak ludzie będą nauczeni. Nie ma innej propozycji ani innego rozwiązania.
   
    – A czy wśród przyczyn omawianego zjawiska jest brak przekładu międzywyznaniowego, akceptowalnego przez wszystkich? Aby wszystkie Kościoły polecały jedną opcję, i wszyscy drukowali ją w dużych nakładach?
    – Gdyby tak było, oznaczałoby to, że nastąpiły wielkie zmiany. Dziś niestety wszystko opiera się na trzech dialektach wyznaniowych. 95% tekstu pokrywa się, ale niektóre określone terminy, imiona, nazwy geograficzne są przekazywane inaczej.
   
    – Czyli tylko 5% spowalnia proces?
    – Te 5% wskazuje na głębsze problemy. Są to poważne decyzje, które należy podjąć na poziomie kierownictwa, zwłaszcza katolickiego i prawosławnego Kościoła. Mają dwie bardzo wyraźne tradycje i istnieją różne stanowiska w wielu kwestiach w tym zakresie. Protestanci stawiają się do tego w prostszy sposób, nie posiadają pod tym względem sztywnej tradycji liturgicznej.
   
    – Gdyby wspomniana bariera została przełamana, myśli Pastor, że dałoby to silny impuls do korzystania z Biblii po białorusku?
    – Gdyby ta bariera została przełamana, świadczyłoby to w ogóle o nowym etapie zainteresowania wszystkich. Samo w sobie byłoby to znakiem nadprzyrodzonego działania Ducha Świętego.

Słowo Życia:  gazeta religijno - informacyjna Diecezji Grodzieńskiej; rok założenia 1997.
Założyciel: Grodzieńska Diecezja Rzymsko-Katolicka; Wydawca: Kuria Diecezji Grodzieńskiej;
Adres: Grodno 230025, ul. K. Marksa 4, tel. (+375) 152 75-64-38; e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Redaktor naczelny ks. Jerzy Marcinowicz. Red. techniczny Jerzy Ławysz
Wersja Internetowa: Alexander Ławysz, Andrzej Miskiewicz

© All rights reserved.
Admining, migration, project and design site - Andrei Miskevich /Jan_Dax/
Back to Top