GRODNO
Poniedziałek,
15 lipca
2024 roku
 

Chrystus Zmartwychwstał, a kapłan posłużył, albo Duchowieństwo też świętuje

Rozważania

Osoby duchowne najczęściej świętują Wielkanoc wraz z tymi, którzy posługują razem z nimi, a następnie udają się do krewnych.
Wielkanoc to święto, które zwykle łączy całą rodzinę, ponieważ radość ze Zmartwychwstania Pana jest tak wielka, że trudno się nią nie dzielić, nawet jeśli ktoś z rodziny jest w kłótni. Wszystkie urazy są przebaczane albo przynajmniej na chwilę się o nich zapomina, ponieważ nawet ten, kto odciągał spowiedź wielkanocną do ostatniego dnia, pędzi do spowiedzi w dniu Zmartwychwstania Chrystusa, aby z czystym sumieniem i spokojem odpocząć w gronie rodziny.
Niekiedy w trosce o siebie i swoich najbliższych zapominamy o tych, którzy pomagają nam iść do Jezusa i wkroczyć w okres wielkanocny. Oni też chcą świętować.
    „Ostatnie dni Wielkiego Postu są najbardziej napięte dla kapłanów, ponieważ w tych dniach dochodzi do największego napływu ludzi, którzy chcą się wyspowiadać. Kiedyś musiałem siedzieć w konfesjonale przez 8 godzin z małymi przerwami na łyk kawy, aby każdy miał okazję poznać Boże miłosierdzie i łaskę rozgrzeszenia – opowiada ks. Paweł Skuba, proboszcz parafii w Rohotnie i Dworcu. – I to świetnie, ponieważ cieszy, że ludzie uczciwie starają się spełnić konieczny warunek – przystąpić do spowiedzi przynajmniej raz w roku. Często jednak zdarza się, że niektórzy podchodzą również w Niedzielę Zmartwychwstania, prosząc, by usiąść w konfesjonale, aby mieli okazję się wyspowiadać. Zawsze staramy się pomóc człowiekowi pogodzić się z Bogiem, ale mimo to chcielibyśmy, aby posługa kapłana była doceniana i my również mieliśmy trochę czasu dla siebie w tym ważnym dniu”.
    I to jest zrozumiałe. Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do naszego, świeckiego, tradycyjnego schematu wielkanocnego: jajka – Rezurekcja – świąteczny stół. A jak wygląda świętowanie Wielkanocy u osób duchownych, jeśli ich harmonogram jest bardziej napięty?
   
    Czas posługiwać i czas świętować
    zcza w mniejszych parafiach, ks. Paweł pełnił funkcję wikariusza w kościele katedralnym w Grodnie i kościele Świętej Rodziny w Lidzie – parafiach, gdzie liczba wiernych liczona jest w tysiącach.
    „Gdy niosłem posługę w Grodnie, po rezurekcyjnej Mszy świętej, która zwykle odbywa się o 7 rano, kapłani z całego miasta zbierali się na śniadanie wielkanocne w stołówce Wyższego Seminarium Duchownego. To zawsze był piękny, uroczysty posiłek. Miejscowe duchowieństwo stawało się jedną wielką rodziną – biskupi, księża, klerycy. A śniadanie było bogatsze niż zwykle posiłek seminaryjny. Często mówiono o jedzeniu w Alma Mater, że jedzenie jest jak w wojsku – makaron i kasza gryczana, ziemniaki w różnych formach i, oczywiście, parówki, a w święto kucharki bardzo się starały: babeczki, bułki, galaretki, sałatki, gorące potrawy” – mówi ksiądz.
    Po uroczystym śniadaniu kapłani wracają do swojej parafii, aby ponownie zanurzyć się w posługę: celebrować Msze święte i zaspokoić duchowe potrzeby wiernych. Ważne jest, aby tego dnia w świątyni czuwał ksiądz, ponieważ niestety dla części parafian Wielkanoc jest jedynym znakiem orientacyjnym, który prowadzi ich do świątyni. Ze słów ks. Pawła, w katedrze księża zawsze umawiali się, kto zostaje w kościele w godzinach porannych, a kto wieczorem, aby każdy miał okazję na niedługo udać się do rodziny.
    „Oczywiście rodzice zawsze pozostaną rodzicami, jednak wraz z przyjęciem sakramentu kapłaństwa pojawia się nowa rodzina. Tak samo jest z młodym mężczyzną lub dziewczyną, którzy biorą ślub. Mają prawo świętować święto razem, a następnie odwiedzić krewnych. Dlatego też osoby duchowne najczęściej świętują Wielkanoc wraz z tymi, którzy posługują razem z nimi, a następnie udają się w odwiedziny. To naturalne” – zauważa ks. Paweł.
   
    Jedna Wielkanoc – dwa zmartwychwstania
    Pełniący funkcję proboszcza, ks. Paweł celebruje dwie rezurekcje w ciągu jednego dnia – w parafii w Rohotnie o godz. 6 rano i w parafii w Dworcu – o godz. 8. Gdy miejscowe sprawy zostały rozwiązane, a wszyscy wierni poszli do domu, aby spotkać się z gośćmi z miasta, ksiądz ma możliwość odwiedzić swoich rodziców i babcię w Krzemienicy (rejon zelwieński).
    „W naszej rodzinie złożyło się tak, że ani urodziny, ani inne świeckie uroczystości nie mają takiego znaczenia w świętowaniu jak Wielkanoc. Podczas tej uroczystości zawsze mieliśmy najbardziej różnorodny i bogaty stół. Babcia była odpowiedzialna za pieczywo, najsmaczniejsze – z nadzieniem z dżemu jabłkowego. Dalej, oczywiście, jajka. I duża liczba różnych sałatek, na różne sposoby przygotowane mięso i ryby. Luksus!” – dodaje z uśmiechem ksiądz.
    Ksiądz Paweł ma również ciepłe wspomnienia ze wspólnego rodzinnego przeżycia Świętego Triduum Paschalnego. Wraz z braćmi zwykle służyli przy ołtarzu, a ich ojciec starał się brać bardziej aktywny udział w nabożeństwie, na przykład, niosąc baldachim nad monstrancją z Najświętszym Sakramentem lub krzyż podczas procesji. „Pamiętam, jak w Wielki Piątek w rodzinie panował szczególny nastrój. Warto zauważyć, że każdy z nas doświadczył go na tej samej fali, w pełni nasycony atmosferą. Tego dnia obchodziliśmy się bez telewizora i komputera, a po nabożeństwie ograniczaliśmy się do skromnej kolacji – herbaty z chlebem – i kładliśmy się spać – opowiada ksiądz. – Gdy nie byłem jeszcze studentem seminarium, rodzinną modlitwę wielkanocną zawsze prowadził ojciec, a gdy byłem już na trzecim roku i dostałem sutannę, tata przekazał mi to prawo. Do dziś zwracam się do moich krewnych ze Słowem Bożym, a ojciec pobożnie modli się w pobliżu”.

Numer aktualny

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.