GRODNO
Sobota,
20 kwietnia
2024 roku
 

CHRYSTUS UMARŁ, CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ, CHRYSTUS POWRÓCI!

Życie Kościoła

“Niedziela Palmowa”, Śnieżana WiteckaJEST TO GŁÓWNA TAJEMNICA NASZEJ WIARY, KTÓRĄ PRZYPOMINAMY I DOŚWIADCZAMY PODCZAS WIELKIEGO TYGODNIA I NIEDZIELI ZMARTWYCHWSTANIA PANA. WSPÓŁCZESNY ŚWIAT JEST SMUTNY I NIEPOKOJĄCY, DLATEGO PRZEDE WSZYSTKIM POTRZEBUJE ON MIŁOŚCI, SPOKOJU I RADOŚCI, KTÓRE DAŁ ZMARTWYCHWSTAŁY CHRYSTUS. NIECH UROCZYSTE “ALLELUJA”, KTÓRE WKRÓTCE ZABRZMI PODCZAS LITURGII PASCHALNEJ Z NASZYCH UST I W SERCU, BĘDZIE OBECNE W KAŻDYM DNIU I W KAŻDYM WYMIARZE NASZEGO ŻYCIA.
Jak wierni przygotowują się do święta Wielkanocy w Grodnie? Dlaczego dzień radosnego przypomnienia o zwycięstwie życia wiecznego nad śmiercią jest uważany za największe wydarzenie dla chrześcijan? Dlaczego tak ważne jest, aby zrobić krok w kierunku Boga i zwrócić się do swoich korzeni?

   POlga Wieliczko dyrektor Grodzieńskiego Hospicjum
Dziecięcego im. św. Huberta rzygotowania do Świąt Wielkanocnych w naszym hospicjum rozpoczynają się za długo przed chwilą, gdy w powietrzu naprawdę zapachnie wiosną. Co roku matki ciężko chorych dzieci wkładają wiele wysiłku i kreatywności, aby stworzyć ciekawe rzemiosła na temat Wielkanocy.
    W przeddzień świąt zwykle organizujemy targi w dużych przedsiębiorstwach w mieście, gdzie wystawiamy prace naszych podopiecznych i ich rodziców. Każdy może kupić wyjątkowe i niepowtarzalne pamiątki ręcznie wykonane w zamian za darowiznę na rzecz chorych dzieci. Pragnę zauważyć, że przed ważnymi chrześcijańskimi świętami, takimi jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc, ludzie śpieszą, by czynić dobro, aktywnie an- gażują się w działalność charytatywną i chętnie kupują nasze produkty.
   W tym roku sytuacja epidemiologiczna na świecie wprowadza zmiany w przygoto- wania przed Wielkanocą nie na naszą korzyść. Prawdopodobnie, będziemy musieli zrezygnować z formatu targów, do których wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni. Teraz w hospicjum zorganizowano rodzaj wystawy prac wielkanocnych, a ludzie, którzy przecho- dzą obok, mogą przyjść do nas, wybrać coś dla siebie i, pozostawiając darowiznę, stać się właścicielem wyjątkowej rzeczy, której nie można kupić w żadnym sklepie na świecie. Uzyskane środki zostaną przeznaczone na rehabilitację ciężko chorych dzieci nad morzem.
    Cieszę się, że w hospicjum powstała mikro-wspólnota, w której wszyscy pomagają sobie nawzajem w radosnej i trudnej chwili – codziennie. Zwykle przed Wielkanocą, jeszcze podczas postu, rodzice przynoszą postne posiłki, częstują się nawzajem, wymieniają się przepisami, biorą udział w duchowych spotkaniach, na które zapraszamy kapłanów różnych wyznań chrześcijańskich. A gdy nadchodzi świąteczny okres, obdarowują dzieci i siebie nawzajem prezentami, częstują babką wielkanocną i szczerze dzielą się radością, nie szczędząc swoich emocji. Jeśli mówimy o moich rodzinnych zwyczajach wielkanocnych, będą one w zasadzie podobne do tych praktykowanych przez wiele osób, ponieważ dorastałam w klasycznej chrześcijańskiej rodzinie. Pamiętam od dzieciństwa, że wszyscy w domu trzymali się postu i koniecznie uczestniczyli w świątecznym nabożeństwie, a Wielkanoc zawsze była obchodzona w szerokim kręgu krewnych i przyjaciół. To tradycyjne rozumienie święta, jego symbolikę, znaczenie i niezwykłość, którą zaszczepili we mnie od dzieciństwa, staram się przekazać moim dzieciom.
    W naszym domu niezmiennie od wielu lat malujemy jajka wyłącznie na czerwono w łupinach cebuli. Zawsze pieczemy bułki, ponieważ nie mogę sobie wy- obrazić święta z ciastami kupionymi w supermarkecie. Stół nakrywamy obrusem samodziałowym, który dostałam od mojej praprababki. Ogólnie rzecz biorąc, staramy się przygotowywać do święta spokojnie i bez zamieszania. Robimy porządek w domu i w swojej duszy. I co roku, niby po raz pierwszy, z wielką nadzieją i radością czekamy na święto Wielkanocy.
   
    S. Franciszka Fiedotowa CSSN
parafia
Ducha Świętego w GrodnieDzięki Bogu, w naszej parafii jest wielu wiernych, którzy podczas Wielkiego Postu i na Wielkanoc przychodzą do kaplicy nie tylko ze względu na wspólną modlitwę, lecz z wielkim entuzjazmem i z przyjemnością pomagają w przygotowaniach do święta. Można powiedzieć, że jest to rodzaj aktywności ludzi, którzy chętnie poświęcają swój czas, talenty i umiejętności dla dobra innych. Mamy piękną tradycję, gdy przed Niedzielą Palmową razem przystrajamy wierzby. Ktoś na długo przed świątecznym dniem sieje i suszy kwiaty oraz kłosy, ktoś skręca kwiaty z papieru, a inni zbierają gałęzie wierzby. Potem wszyscy razem bierzemy się do pracy. Z wielką ofiarą i odpowiedzialnością staramy się, aby powstały piękne wyroby zrobione od serca. W Niedzielę Palmową wierzby zostaną sprzedane, a uzyskane środki – przeznaczone na budowę kościoła.
    Staramy się również stworzyć świąteczny nastrój w kaplicy poprzez osobliwy wystrój i dekoracje, jakiś spektakl teatralny lub występ z udziałem dzieci oraz tematyczną wystawę wyrobów ręcznie robionych lub rysunków. Jestem przekonana, że nie można być chciwym w święta. Nie chodzi tutaj o jakąś ucztę z szykiem, lecz raczej o stworzenie odpowiedniej atmosfery. Bardzo ważne jest pokazanie, że nie jest to tylko święto zakonnic pracujących w parafii i święto proboszcza, lecz nasze wspólne święto. Ważne jest, aby obudzić u parafian chęć wzięcia udziału w jego przygotowaniu.
    Z roku na rok jestem odpowiedzialna za świąteczne dekoracje w kaplicy i bardzo mi się to podoba. Ponadto, okazuje się, że wychodzi to całkiem nieźle: praca wykonuje się z łatwością i nie brakuje pomysłów. Zrozumiałe jest, że na Wielkanoc zawsze główny nacisk kładzie się na Grób Pański. Tu też jest możliwość twórczych eksperymentów, żeby się nie powtarzać. Jedyną rzeczą, która pozostaje niezmienna – cisza, Jezus i mnóstwo kwiatów. Gdy pracowałam w Rosji, każdego roku kupowaliśmy około stu doniczek z azaliami do wielkanocnych dekoracji. W obecnych realiach taki rozmach jest oczywiście niemożliwy. Lecz nadal staram się wprowadzić jakąś nowość, aby osoba, która przyszła do świątyni otrzymała również estetyczną przyjemność.
   
    Śnieżana Witecka,
malarkaPierwsze skojarzenia, które mam ze słowem Wielkanoc – to ciepłe i rodzinne święto, gdy cała rodzina zbiera się razem; to wiosna, odrodzenie, przede wszystkim wewnętrzne. Gdy dziadkowie jeszcze żyli, zawsze udawaliśmy się na wieś i tam obchodziliśmy główne święta chrześcijańskie. I gdy Boże Narodzenie wydawało się bardziej barwnym, niesamowitym i pełnym wrażeń w dzieciństwie, to z wiekiem zaczynam zdawać sobie sprawę ze szczególnego znaczenia Wielkanocy.
    Mam wewnętrzne i osobiste doświadczenia związane z uroczystością Zmartwychwstania Pańskiego. Jest to bardzo intymne doświadczenie, które trudno opisać słowami. Człowiek nieustan- nie dąży do pewnej doskonałości w różnych dzie- dzinach życia. Czasami może się nawet wyda- wać, że gdzieś osiągnął szczyt. A potem patrzy na wszystko z boku i zdaje sobie sprawę, jak długa droga jeszcze czeka.
    Z tematyką Wielkanocy są związane dwa moje obrazy. Pierwszy – to “Niedziela Palmowa”, w którym przedstawiłam dziewczynę z tradycyjną grodzieńską wierzbą w stroju, który nawiązuje do naszej białoruskiej narodowości. Ta blond dziewczyna utożsamia czyste i dziecinne poczucie święta. Drugi obraz – to “Jezus Miłosierny”. Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się go stworzyć. Nie pamiętam żadnego innego obrazu, który byłby tworzony z tak silnymi emocjami i silnym przeżyciem.
    Raz przeglądałam swoje stare szkice i znalazłam portret Chrystusa. Wtedy pomyślałam, że nieźle byłoby napisać coś takiego, lecz odrzuciłam tę myśl, ponieważ, jak by merkantylnie to nie wybrzmiało, każdy artysta stara się sprzedać swoje prace, a tego rodzaju płótno nie ma zapotrzebowania.
   Jednak, potem ze względu na okoliczności wzięłam się do pracy. Tworzyłam ten obraz z wielkim strachem. Czasami wydawało się, że zaraz ktoś wyrwie go z moich rąk. Czasami bardzo się martwiłam i zastanawiałam, czy mam w ogóle prawo, czy jestem wystarczająco zdolna, aby namalować postać Boga. Mimo, że dzieło nosi tytuł “Jezus Miłosierny”, moim zdaniem, doskonale oddaje wielkanocny nastrój. Jest to obraz zmartwychwstałego Chrystusa – po Ostatniej Wieczerzy, po Kalwarii i po ukrzyżowaniu. Jest On z charakterystycznymi ranami na dłoniach, z dobrym i kochającym wyrazem twarzy, w którym wyraźnie widoczna jest miłość Boga do wszystkich ludzi – tajemnicza i nieosiągalna.
   
    WMaria Uglik
katoliczka z parafii
św. Józefa w Grodnie ielkanoc – jedno z najważniejszych świąt zarówno dla całej mojej rodziny, jak i dla mnie osobiście. Pamiętam, jak w dzieciństwie rodzice budzili mnie w nocy i mówili, że trzeba szybko się zbierać i iść do kościoła, ponieważ wydarzył się cud – Jezus zmartwychwstał. I zawsze z drżeniem serca przypominam sobie moment, gdy na wpół senna stałam na rezurekcji i czułam, że dokonuje się coś wyjątkowego, chociaż do końca jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, co się dzieje.
    Teraz, gdy jestem już dorosła, przyszło zrozumienie wielkości tych wydarzeń, które miały miejsce 2 tysiące lat temu, więc z jeszcze większym zachwytem czekam i doświadczam radosnego święta Wielkanocy. A jak inaczej? Jezus – moim Królem, który oddał swoje życie za mnie – słabego i grzesznego człowieka. Nie męczy Go nieustanne wybaczanie. I od kilku lat z rzędu staram się być na całonocnej adoracji, aby serdecznie podzięko- wać Chrystusowi za Jego bezgraniczną i bezinteresowną miłość oraz za Jego stałą obecność. Czuję, że najważniejszą rzeczą w tym dniu jest być tam, obok grobu, w którym już nie ma Zbawiciela, i usłyszeć radosne: “Nadszedł dla nas radosny dzień, którego pragnął cały świat: dzisiaj Chrystus powstał z grobu. Alleluja, Alleluja, Alleluja!”.

Numer aktualny

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Kalendarz liturgiczny

 
white
Obchodzimy imieniny:
Do końca roku pozostało dni:  256

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.