GRODNO
Poniedziałek,
20 maja
2024 roku
 

W Grodnie zostawiłem cząstkę swego serca…

Wywiad

Metropolita mińsko-mohylewski arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz często odwiedza miasto nad Niemnem. Tym razem przybył do Grodna, by dziękować Bogu za 30 lat sakry biskupiej. Z tej okazji hierarcha celebrował Mszę św. w kościołach pw. św. Franciszka Ksawerego oraz Matki Bożej Anielskiej, gdzie przez pewien czas posługiwał jako proboszcz. Właśnie na tych ziemiach arcybiskup rozpoczął swoją drogę odradzania Kościoła na Białorusi.
– Ekscelencjo, Grodno na pewno było i nadal pozostaje w sercu Księdza Arcybiskupa. W jakich chwilach i miejscach najczęściej wraca Ekscelencja do niego w myślach?
    – Grodno – miasto mojej młodości. Tu skończyłem szkołę, studiowałem w instytucie pedagogicznym (dziś Grodzieński Państwowy Uniwersytet im. Janki Kupały – uw. red.) na wydziale fizyko-matematycznym. Przez jakiś czas pracowałem w Obwodowym Instytucie Planowania. Był to dla mnie również czas trwania w wierze w epoce ateizmu, gdy religię nazywano opium dla narodu. Z powodu tego, że chodziłem do kościoła, musiałem zostawić studia. Brutalne zrujnowanie najstarszej grodzieńskiej świątyni – Fary Witolda – zostawiło ogromną ranę na moim sercu, która nie zagoiła się do dziś.
Grodno to miasto, z którego udałem się w daleki świat. Najpierw na studia do Leningradzkiej Politech- niki, potem do Wilna do pracy jako inżynier. Później wstąpiłem do seminarium duchownego w Kownie, posługiwałem jako kapłan na Litwie. A w 1988 roku wróciłem do miasta nad Niemnem – zostałem mianowany proboszczem parafii św. Franciszka Ksawerego oraz Matki Bożej Anielskiej. .
    Sprawując tę funkcję, otrzymałem nominację biskupią, która miała miejsce 25 lipca 1989 roku. I choć służyłem jako biskup wszystkim katolikom Białorusi, jednak najczęściej przebywałem w Grodnie, gdzie znajdowała się kuria. Stąd w 1991 roku wyjechałem do Rosji. Był to trudny i bardzo ciekawy czas, w trakcie którego znikał stary system, a nowy jeszcze nie został stworzony. Powstało zadanie – odrodzenie Kościoła! Przez półtora roku posługi jako biskup na Białorusi udało mi się przywrócić około 100 wcześniej konfiskowanych świątyń, wydać 50 tysięcy pozycji obrządku Mszy św. i 90 tysięcy Katechizmu w skrócie w języku białoruskim, otrzymać zezwolenie od władz na posługę kapłanów zza granicy oraz założenie grodzieńskiego seminarium duchownego.
    W Grodnie zostawiłem cząstkę swego serca…
   
    – Czy budzi się czasami pragnienie przejścia ścieżkami pamięci i przypomnienia tego, co minęło?
    – I to jak! Myślami, a gdy mam taką możliwość, również fizycznie powracam do tego historycznego miasta. Najczęściej przyjeżdżam tu służbowo. Celebruję Msze św., biorę udział w spotkaniach młodzieży i parafiadach, w konferencjach, a także w seminaryjnych uroczystościach.
   Nie zapominam również o tym, by odwiedzić swoich przyjaciół biskupów i kapłanów.
    Staram się w miarę możliwości przejść się ulicami starego miasta, najczęściej od katedry do uniwersytetu. Czasami spaceruję ulicą Kirowa, gdzie kiedyś znajdowała się szkoła, w której się uczyłem. Udaję się do miejsca, gdzie stała zburzona Fara Witolda. Zmierzam ku zamku. Z wysokiego wzniesienia lubię patrzeć na Niemen i kościół franciszkański, a z przeciwległej strony na odnowiony szeroki most, kościół pobernardyński oraz katedrę. Jeśli mam czas, idę na basen. Jak byłem młodszy udawałem się na stadion, by trochę pobiegać.
   
    – Czego zdaniem Ekscelencji brakuje w mieście nad Niemnem?
    – Brakuje historycznego centrum, które kształtowało się przez wieki. Z powodu zburzenia Fary Witolda, wzniesienia teatru dramatycznego w miejscu kościoła i klasztoru bernardynek, a także ostatniej rekonstrukcji Placu Sowieckiego miasto straciło swoje centrum historyczne. Nieodpowiedzialna postawa ówczesnych władz powinna się stać przestrogą dla współczesnych architektów i restauratorów – historii nie wolno zmieniać! Przede wszystkim trzeba to mieć na uwadze w trakcie odnawiania starych obiektów, gdyż turyści jadą, by obejrzeć nie nowe, lecz historyczne budynki.
    Sądzę, że Grodno jako miasto z wielką liczbą katolików, bogate w katolickie tradycje, od dawna zasługuje na to, by postawiono w nim pomnik św. Jana Pawła II, któremu zawdzięczamy odrodzenie struktury Kościoła na Białorusi. Mógłby się znaleźć na przykład na Wzgórzu Pobernardyńskim...
    A jeszcze zauważyłem, że ostatnio w mieście otwarto sporo różnych restauracji i kawiarni. Ale nadal, moim zdaniem, brakuje placówek sportowych.
   
    – W swej działalności pasterskiej stawia Ekscelencja na młodzież. Ważne jest wtedy nadawać na tych samych falach, co ona. Jak Ekscelencja znajduje tę falę? Co pomaga postrzegać współczesność taką, jaka jest w tej chwili?
    – Nadawać na tych samych falach, co młodzież oznacza wejście do jej życia, wysłuchanie, zrozumienie. Niezbędna jest wiedza, czym żyje współczesne pokolenie i czego potrzebuje. Przy tym trzeba się wyrzec monopolu na prawdę! Wszyscy popełniamy błędy, nie myli się tylko Bóg. Jednak pasterz powinien głosić niezmienną prawdę Bożą, do tego językiem zrozumiałym dla młodzieży, aby nie odstręczać jej, lecz podnosić na duchu.
    W związku z tym papież Franciszek wzywa duchowieństwo do towarzyszenia młodzieży, by pomagać jej w pokonywaniu trudności życiowych.
    Ja osobiście bardzo lubię spotykać się z młodymi ludźmi, rozmawiać z nimi i udzielać rad, jak nie zatracić siebie w zabieganiu życia. To nieprawda, że młodzież nie zabiega o swoje szczęście. Zabiega, ale często nie wie, gdzie może je znaleźć. Współczesny świat jest przepełniony obietnicami natychmiastowego szczęścia, nieraz samym kliknięciem myszki komputera, co jest kłamstwem i iluzją. Najczęściej ma się na uwadze złudne szczęście, które pęka jak bańka mydlana, a młody człowiek zostaje z niczym. Nie przez przypadek się mówi, że „bez pracy nie ma kołaczy”.
   
    – Hasło biskupie Ekscelencji brzmi „Quis ut Deus” (Któż jak Bóg”). Czym się Ekscelencja kierował, obierając właśnie te słowa?
    – Zostałem mianowany biskupem w czasach, gdy ideologia ateistyczna traciła władzę. Mimo że wyrządziła sporo szkody, ludzie się nie poddali. Nasi dziadkowie i babcie, a także rodzice przekazywali wiarę młodemu pokoleniu.
    Więc obierając za hasło posługi biskupiej słowa „Qius ut Dues”, chciałem uszanować starsze pokolenie, które zawsze na pierwszym miejscu stawiało Boga, a także pokazać, że mój cel jako biskupa polega na głoszeniu Wszechmocnego i niesieniu Go ludziom. Ważną rolę odegrało również to, że Michał Archanioł jest patronem Białorusi. A „Qius ut Dues” na język hebrajski tłumaczy się jako „Michael” („Michał”).
   
    – Jednocześnie z ust Ekscelencji można usłyszeć „Któż jak nie my; kiedy, jeśli nie dziś”…
    – Jest to zadanie, które stoi przed nami: bronić czystości wiary i tradycji chrześcijańskiej. Powinniśmy być nie „papierowymi” wiernymi, lecz realnymi. Musimy więc się stać prawdziwymi świadkami chrześcijaństwa. Niedopuszczalne jest trwanie w bezczynności oraz obojętne patrzenie na proces sekularyzacji i moralnego relatywizmu – los chrześcijaństwa znajduje się w naszych rękach. Któż jak nie my powinien go bronić; kiedy, jeśli nie dziś, przecież jutro może już być zbyt późno.
   
Kilka prowokujących pytań do Arcybiskupa
    Czy zdarzyło się Ekscelencji iść przeciw wszystkim (ale cel był tego wart)?
    Sądzę, że słowa „przeciw wszystkim” mają znaczenie umowne, gdyż zawsze znajdzie się ten, kto jeśli nie wesprze, to przynajmniej wykaże się tolerancją.
    Sytuacji w rodzaju „iść przeciw wszystkim” zdarzyło się wiele. Gdy wyraziłem zamiar założenia seminarium w Grodnie, władze jednoznacznie się sprzeciwiły: „Seminarium jest w Rydze. Wysyłajcie tam”. Jednak było oczywiste, że Związek Radziecki niedługo przestanie istnieć. Wkrótce Łotwa zostanie niezależnym państwem i nie będzie możliwości formacji księży tam. Mój pomysł większość ludzi, w tym też kilku kapłanów, uważała za awanturniczy. Brakuje profesorów, bazy materiałowej, doświadczenia, a biskup postanowił założyć seminarium? Musiałem iść pod prąd. Jednak, jak pokazało życie, cel był tego wart.
    Podobna sytuacja zaszła w Rosji. Nie istniała praktycznie żadna możliwość, by przywrócono wiernym kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Moskwie, który obecnie jest majestatyczną piękną katedrą. Ogromnym staraniem, gdy wszyscy byli przeciwko, udało się odzyskać historyczny budynek seminarium w Petersburgu.
   
    Poczucie humoru czy oficjalność, powaga? Innymi słowy, czy w życiu religijnym istnieje miejsce na żarty?
    Lubię żarty, w nich kryje się mądrość życiowa. Czy można je wykorzystywać do głoszenia prawd wary? Ludzie nierzadko zapominają mądrych kazań, a żarty pamiętają długo. A jeśli dzięki nim można przekazać sens prawa moralnego i wzmocnić wiarę, uważam, że mogą być pomocne. Przykładem tego służą liczni święci, w sposób szczególny św. Jan Paweł II, a także papież Franciszek. A propos, w Ewangelii widzimy, jak Jezus do głoszenia Królestwa Bożego wykorzystuje przykłady z życia codziennego.
    Gdyby przydarzyła się okazja, mógłby Ekscelencja o coś posprzeczać się z papieżem?
    Czemu nie? W sensie, gdyby był to konstruktywny dialog. Bardzo mi się spodobało, gdy podczas Synodu biskupów o rodzinie papież Franciszek zachęcił uczestników do bycia otwartymi, powiedzenia wszystkiego, co myślą na ten temat. I tak było. Jak się u nas mówi, w sporze rodzi się prawda.
   
    Proszę dokończyć zdanie: „Gdyby moje życie ułożyło się inaczej...”
    … może zostałbym dobrym inżynierem czy nawet naukowcem. Jeszcze przed seminarium wraz z grupą inżynierów otrzymałem patent na szczególnie dokładną szlifierkę o wysokiej prędkości dla wołożskiej fabryki maszyn. Jednak Bóg towarzyszy mi w tej dziedzinie również na niwie duszpasterskiej, gdyż pozwala być inżynierem w sprawach odbudowy Kościoła po trzech pokoleniach prześladowań oraz odnawiania go w nowych okolicznościach z jednej strony wolności, a z innej – wzrastającej obojętności religijnej.
   
    Przed Ekscelencją trzy worki. W jednym – zdrowie, w drugim – mądrość, w trzecim – czas. Co Ekscelencja wybierze?
    Czas. Ale nie ten, który po grecku brzmi „chronos” i odlicza przeszłość, lecz „kairos” – czas łaski.

Numer aktualny

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Kalendarz liturgiczny

 
red
Obchodzimy imieniny:
Do końca roku pozostało dni:  225

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.