GRODNO
Środa,
08 lutego
2023 roku
 

Kościoły Grodna: jakimi je widzą przewodnicy

Parafii i świątynie

Miasto nad Niemnem jest uważane za „najbardziej europejskie” na Białorusi i zajmuje szczególne miejsce wśród kulturalno-historycznego dziedzictwa kraju. Turyści je lubią, aktywnie tu przyjeżdżają. Z przyjemnością spacerują po starych uliczkach, gdzie czuje się tchnienie przeszłości, poznają bogactwo starożytnych zabytków. Można z pewnością powiedzieć, że żadna wycieczka nie obchodzi się bez zajrzenia do świątyń katolickich, wyróżniających się urokiem i bogatą historią. W dzisiejszym numerze „Słowa Życia” proponujemy spojrzeć na grodzieńskie kościoły oczami znanych historyków i przewodników Andrzeja Waszkiewicza i Eugeniusza Machnacza.
Bazylika katedralna
   św. Franciszka Ksawerego

    Bez wątpienia każdy, kto odwiedza miasto, interesuje się jednym z najpiękniejszych i najsłynniejszych zachowanych kościołów na Białorusi, stanowiącym część okazałego jezuickiego kompleksu, który powstał w Grodnie w XVII-XVIII wieku.
„Gdy prowadzę turystów do fary, zwykle zaczynam swoje opowiadanie od historii tej majestatycznej świątyni w stylu barokowym, – mówi Andrzej Waszkiewicz. – Wspominam o działalności ojców jezuitów, którzy przybyli do miasta na zaproszenie króla Stefana Batorego. Jeszcze w dalekim 1584 roku dokładał on starań, by ojcowie zbudowali w Grodnie kościół i kolegium, jednak jego pragnienia spełniły się znacznie później. Dopiero w 1622 roku jezuici osiedlili sę w mieście nad Niemnem... Oczywiście, zwracam też uwagę na zegar – najstarszy w Europie, mechanizm którego do dziś pracuje lepiej niż wiele współczesnych. Najpierw zdobił on wieżę ratuszową na rynku miasta, potem został przeniesiony do kościoła. Dziś sprawiedliwie można go nazwać brandem naszego miasta”.
    Przewodnik opowiada też, że katedra słynie ze swych ozdób, pięknych ołtarzy. „Prawdziwym dziełem sztuki jest ołtarz główny z jego drewnianymi figurami – tłumaczy Andrzej Waszkiewicz. – – Zawsze skupiam się na jego poszczególnych częściach. Godne uwagi są nie tylko figury Chrystusa, apostołów i św. Franciszka Ksawerego, lecz także te z trzeciej kondygnacji, symbolicznej: rzeźby kobiet symbolizujące części świata, w których jezuici prowadzili działalność misyjną. Choć bez lornety dosyć trudno jest się im przypatrzeć dokładnie, tym niemniej osoba dobrze widząca może dostrzec m.in. kobietę o głowie słonia. Kolor jej skóry jest ciemniejszy od pozostałych. Symbolizuje Afrykę. Zdarzają się czasem sytuacje komiczne, gdy ludzie mówią, że widzą kobietę w masce gazowej (śmieje się – uw. aut.). Zawsze też proszę turystów uważnie się przyjrzeć podłodze. Składa się z płyt, na których można dostrzec skamieniałe muszle głowonogów, żyjących 450 milionów lat temu. W źródłach archiwalnych oraz inwentarzach kościoła wspomina się o «szwedzkim kamieniu», którym była pokryta podłoga wewnątrz świątyni. «Szwedzki kamień», «Szwedzki marmur», «lapis sueticus» lub «podłoga Wazów» to nazwy popularnego i bardzo drogiego kamienia, rozpowszechnionego na naszych ziemiach w XVI-XVIII wieku. Trafił tu z Półwyspu Skandynawskiego, a mianowicie ze Szwecji. Stąd też taka nazwa. W Grodnie ze «szwedzkiego kamienia» jest ułożona podłoga w pojezuickim i pobernardyńskim kościołach. Być może były nim ozdobione również inne świątynie, które się nie zachowały”.
    Andrzej Waszkiewicz podkreśla, że lubi też opowiadać turystom o wiatrowskazie w kształcie aniołów na farnym kościele. Akcentuje uwagę na tym, że prawie sięgają ludzkiego wzrostu. Ich wysokość wynosi 120 cm, choć patrząc na nie z dołu, trudno w to uwierzyć.
    Przewodnik Eugeniusz Machnacz zaznacza, że katedra jest miejscem, bez którego się nie obejdzie również żadna z jego wycieczek. „Gdy wchodzę z turystami bezpośrednio do świątyni, uwielbiam patrzeć na ich reakcję: wielu jest oniemiałych z zachwytu. Zawsze podkreślam, że kościół przechowuje historię, opowiadam o różnych słynnych osobach, które mieszkały w Grodnie. Świadczą o tym tablice pamiątkowe na murach świątyni. Wspominam o naszym rodaku Zygmuncie Wróblewskim, znanym na całym świecie naukowcu-chemiku, który dokonał pierwszego skropienia tlenu i azotu. Na jego pamiątkę w bazylice umieszczono tablicę pamiątkową – mówi przewodnik. – Zwracam też uwagę na okazałą stelę poświęconą pamięci Antoniego Tyzenhauza. Wygląda jak nagrobek. Pod stelą siedzi kobieta symbolizująca muzę hrabiego. Na jej głowie – korona o kształcie miejskiej ściany z wieżami. Świadczy to o tym, że Tizenhauz był wybitnym budowniczym miasta”.
    Eugeniusz Machnacz przybliża turystom również historię farnej apteki, która jest jedną z najstarszych na Białorusi. Wskazuje na budynek kolegium, gdzie dziś znajduje się więzienie. „Tu mówię o znanych więźniach. Opowiadam m.in. o Napoleonie Ordzie, pokazuję rysunek, na którym została odzwierciedlona katedra od strony więzienia. Przy tym zawsze życzę turystom, by nigdy nie przyszło im patrzeć na świątynię pod tym kątem” – z uśmiechem mówi historyk.
   
   Kościół pw. Matki Bożej Anielskiej
    Historycy podkreślają, że kościół franciszkański jest również wspaniałym i ważnym zabytkiem. Bez wątpienia turyści z ciekawością słuchają jego historii, poznają postaci o. Melchiora Fordona, który w Grodnie uratował od śmierci 13 strażaków, oraz św. Maksymiliana Kolbego. A propos, dziś wszystkich, którzy przychodzą do grodzieńskiego kościoła pw. Matki Bożej Anielskiej, przy bramie spotyka figura o. Kolbego. W świątyni natomiast znajduje się tablica pamiątkowa ku czci kapłana, a także są przechowywane jego relikwie.
    „Oprócz tego, proponujemy turystom podnieść oczy w górę i uważnie przyjrzeć się okazałemu dębowi. Nie przez przypadek zwracamy uwagę właśnie na niego: na dzień dzisiejszy jest najstarszym drzewem w Grodnie” – podkreśla Andrzej Waszkiewicz.
   
    Kościół pw. Znalezienia Krzyża Świętego
    „Ten kościół – po zburzeniu Fary Witolda – jest najstarszą katolicką świątynią w Grodnie. Jest ciekawy przede wszystkim ze względu na to, że łączy w sobie kilka stylów architektonicznych” – opowiada Andrzej Waszkiewicz. Eugeniusz Machnacz dodaje, że opowiadając turystom o kościele pobernardyńskim, zawsze przytacza legendę, zgodnie z którą na budowę świątyni najwięcej ze wszystkich ofiarowali żołnierze, jako zwycięzcy wracający do domu. I na pamiątkę szczęśliwego wydarzenia „każdy rycerz ofiarował talar z końskiego kopyta na kościół, a Lew Sapieha, kanclerz Wielkiego Księstwa Litewskiego, sypnął garścią tysiąc”.
    Eugeniusz Machnacz zaznacza też, że stojąc z grupą turystów na wzgórzu przy kościele pobernardyńskim, opowiada o straconej historycznej architekturze Grodna.
    „Wcześniej Plac Sowiecki był nazywany Placem Czterech Kościołów. Obecnie zachowały się tylko dwa: brakuje Fary Witolda oraz klasztoru bernardynek, miejsce którego dziś zajmuje teatr dramatyczny. Według miejskiej legendy istniały tu podziemne przejścia, które miały łączyć między sobą te świątynie oraz zamki, prowadząc na przeciwległy brzeg Niemna. Skąd się bierze to przekonanie? Kiedyś współczesny Plac Sowiecki, w przeszłości Rynek, był bardzo szczelnie zabudowany. Znajdowały się tam ratusz, pałac Radziwiłłów, rzemieślnicze placówki handlowe. Oczywiście, te budynki były zaopatrzone w piwnice. Dziś te obiekty już nie istnieją, a piwnice pozostały. I gdy podczas prac budowlanych zdejmuje się górną warstwę ziemi, to widać sklepienia. Ludzie dostrzegają, że jest tam pewna przestrzeń, która przypomina z wyglądu podziemne przejście. Taką legendę fajnie jest opowiedzieć – mówi Eugeniusz Machnacz. gościom miasta. My natomiast wiemy, że żadnego dowodu na istnienie tych przejść nie znaleziono”
   
    Kościół pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny
    i klasztor brygidek

    Andrzej Waszkiewicz i Eugeniusz Machnacz opowiadają, że ponieważ większa część świątynnego majątku została skonfiskowana i wywieziona z kościoła, z autentycznego wystroju wnętrza prawie nic się nie zachowało. Najciekawsze jest terytorium klasztoru oraz starożytny drewniany lamus. Jednak niestety zobaczyć je z bliska turyści nie mogą, gdyż są tam prowadzone prace restauratorskie. Przewodnicy mówią, że zwykle proponują gościom przyjrzeć się świątyni z zewnątrz, przy tym skupiają uwagę na czarno-białym pasie, na którym zostały odzwierciedlone potwory, pożerające ludzką duszę. Ozdobę wykonano techniką sgraffito, w której to kolejno nanosi się kilka warstw różnokolorowych farb, po czym częściowo zdrapuje zgodnie z rysunkiem.
    „Szkoda, że nie zawsze istnieje możliwość trafić z turystami też do muzeum, znajdującego się w podziemiach kościoła – mówi Eugeniusz Machnacz. – – Tam znajduje się dużo ciekawych rzeczy, wśród których są oryginalne dzieła sztuki, na przykład obraz «Taniec śmierci». Składa się z 16 scen. Motyw centralny – dwa diabły wędkami łowią z wody ludzi, gdzie również pływają królewskie korony i papieskie tiary. Wyżej siedzi inny diabeł, spod ogona którego wycieka żółty płyn i trafia do ust żyda, skąd wylatują pieniądze. Niżej znajdują się dwa rysunki. Na jednym śmierć przedstawiona jako szkielet tańczący wraz z tłumem ludzi, na drugim – paszcza bestii, symbolizującej piekło. Dookoła są rysunki, które odzwierciedlają hierarchię wszystkich ludzi na ziemi w różnorodnym ubraniu i z różnymi symbolami władzy. Najważniejszy sens obrazu i podpisów na nim to pokazanie marności ludzkiego życia, bezradności władzy i bogactwa przed śmiercią, konieczności dążenia do życia wiecznego w Niebie”.
    Andrzej Waszkiewicz i Eugeniusz Machnacz podsumowują, że ostatnio w związku z wprowadzeniem bezwizowego wjazdu Grodno aktywnie odwiedzają turyści z Polski i Litwy. Mimo że w tych krajach zachowało się mnóstwo starożytnych świątyń, goście zagraniczni zawsze są zachwyceni grodzieńskimi zabytkami i się przyznają, że nie spodziewali się ujrzeć tak unikalne pomniki architektury. Jedyne pragnienie, które zdradzają przewodnicy – by świątynie w miarę możliwości były zawsze otwarte dla turystów, ponieważ obecnie nie do każdej z nich można swobodnie się dostać.

Numer aktualny

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Kalendarz liturgiczny

 
green
Obchodzimy imieniny:
Do końca roku pozostało dni:  327

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.