GRODNO
Niedziela,
14 kwietnia
2024 roku
 

Pomóżcie mi wrócić do domu!

Życie Kościoła

Na światowy Dzień Chorego
Może się wydawać, że to zwykły dom, zielony trawnik, kwiaty... i dziecięca dłoń. Wszystko byłoby takie proste, gdyby nie było tak skomplikowane. Ten rysunek namalowała Dasza Kowalewska, która już w ciągu 9 miesięcy znajduje się w reanimacji Grodzieńskiego Obwodowego Dziecięcego Szpitala Klinicznego. Rączka niby odbiła się na niewidzialnej szpitalnej szybie, która dzieli dziecko z rodzicami. Jednak każdy z Was może dotknąć dłoni dziewczynki i uczynić tak, by szybciej wróciła do domu.
Najpierw myślano, że „się rozoddycha”
   Nieszczęście przyszło do domu Kazimierza i Wiktorii Kowalewskich z Grodna niespodziewanie. „Jak się należy, w wieku 9 miesięcy poszłyśmy z Darią na wizytę do lekarzy – opowiada mama 2-letniej dziewczynki. – – Niepokoiło mnie, że córka bardzo kaszlała. Położono nas do szpitala, stwierdzając zapalenie płuc. Miesiąc w szpitalu, tydzień w domu. I tak w kółko aż do ostatecznego zdiagnozowania rdzeniowego zaniku mięśni”. .
Rdzeniowy zanik mięśni jest uważany za rozpowszechnione schorzenie genetyczne, choć spotyka się bardzo rzadko (mniej więcej 1 przypadek na 10 tysięcy niemowląt). Dzieci cierpiące na tę chorobę mają problem z oddychaniem, ssaniem i połykaniem, nie trzymają głowy, nie siedzą samodzielnie. Schorzenie jest dziedziczone w sposób autosomalny recesywny. To znaczy, że obydwoje rodzice są nosicielami patologicznego genu, jednak w nich choroba w żaden sposób się nie przejawia.
    W takim wypadku możliwość urodzenia się dziecka z tym zaburzeniem wynosi 25%.
    Mówiąc ogólnie o nosicielach, warto zaznaczyć, że każda 50. osoba posiada ten patologiczny gen.
Dziewczynkę przywieziono do reanimacji, gdzie podłączono ją do aparatu do sztucznej wentylacji płuc. „Pomaga naszej córce oddychać – tłumaczy Wiktoria. –Najpierw myśleliśmy, że za pomocą sprzętu medycznego Dasza «się rozoddycha». Jednak cud nie nastąpił...”.
    Dziewczynka jest w reanimacji od maja ubiegłego roku – nie może zostać odłączona od aparatu. Rodzice dosłownie rozrywają się między domem i szpitalem. Ich codzienne spotkania trwają przez dwie godziny: takie są przepisy. „To jest tak samo, jak oddać swoje dziecko gdzieś i przychodzić do niego tylko na krótki czas. Przychodzić z myślą, że niedługo trzeba będzie znowu się rozstać... Bardzo chcę, aby Dasza, jak kiedyś, ciągle była z nami” , – szepce mama dziewczynki i nie wstrzymuje gorzkich łez.
   
    Progres jest możliwy!
    Co tydzień dziewczynkę odwiedza psycholog, prowadzi dla niej w postaci zabaw zajęcia do nauki kolorów, kształtów. „Lepimy, malujemy paluszkami, co się Darii bardzo podoba. Dużo się uśmiecha, z zadowoleniem i łatwością idzie na kontakt – opowiada Maria Brazińska, psycholog Grodzieńskiego Hospicjum Dziecięcego. – – Personel medyczny otacza dziewczynkę należytą opieką, ale wiadomo, że nie da się jej porównać z tym, co może otrzymać w domu. Tam w odróżnieniu od reanimacji nie jest się przywiązanym do łóżka. Obok znajdują się rodzice... W domu dziecko mieszka w spokoju, troszczą się o nie mama i tata, co ma moc uzdrawiającą”.
    Psycholog przytacza podobny przypadek, kiedy to w ubiegłym roku mieszkańcy Grodna zbierali środki na aparat do sztucznej wentylacji płuc dla 3-letniej Marysi Karo. Do dziś specjalista odwiedza dziewczynkę i prowadzi dla niej zajęcia rozwijające. „Po powrocie do domu Marysia bardzo się zmieniła. Dziewczynka przybrała na wadze, stała się aktywna, towarzyska – mówi psycholog. – Jeszcze stosunkowo niedawno często płakała, nic jej się nie chciało, a teraz jest szczęśliwa, w pięknej sukience razem z rodzicami recytowała przy świątecznie wystrojonej choince wiersz. Patrzysz na ten progres i czujesz, jak gdyby ciężar spadł z serca”.
    Obecnie rodzice podłączają Marysię do aparatu do sztucznej wentylacji płuc na około dwie godziny w ciągu dnia lub na noc, a mogą w ogóle nie podłączać. Stan dziewczynki znacznie się polepszył. „Nie przez przypadek się mówi, że w domu nawet ściany leczą” – podkreśla psycholog.
    Podobna pozytywna dynamika jest możliwa również w przypadku z Darią. Potrzeba tylko postawić w domu aparat...
   
    Wspólnym staraniem
    Aparat do sztucznej wentylacji płuc na dzień dzisiejszy kosztuje 15 tysięcy euro. Wiadomo, dla prostej młodej rodziny operatora kompleksów hodowli zwierząt i zmechanizowanych farm oraz kobiety na urlopie macierzyńskim taka suma pieniężna jest nierealna. Zbiórkę środków rozpoczęło Grodzieńskie Hospicujm Dziecięce, pod opieką którego znajduje się Dasza.
    „W ciągu ostatnich 10 lat nie pamiętam takiego dziecka – zaznacza Olga Wieliczko, dyrektor Grodzieńskiego Hospicujm Dziecięcego. – Żyje w ciągłym stresie! Odbija się to również na jej oddychaniu: spada saturacja (nasycenie krwi gazem – uw. aut.). Historia podobna do głodnego, któremu pokazano cały bochenek chleba, a odłamano zaledwie okruszek. Dziecko nie powinno tak cierpieć”.
    Dyrektor hospicjum, która codziennie spotyka się z ludzkimi nieszczęściami, uważa, że w cywilizowanym chrześcijańskim społeczeństwie musi być normą: „przyszło nieszczęście – ludzie się zebrali, pomogli”. Właśnie dzięki ofiarności nieobojętnych serc na świecie odbywają się małe cuda – wspólnym staraniem osiąga się ulgi w cierpieniu, ratują się życia.
   
    „Aby pomóc rodzinie, nasi wolontariusze rozdają ulotki na ulicach miasta, umieszczają informacje w internecie – – opowiada Olga. – – Około 2 tysięcy dolarów zebrali wierni z grodzieńskiej katedralnej parafii św. Franciszka Ksawerego. W ciągu dwóch tygodni w kościele stała skrzynia. Problem rodziny Kowalewskich zjednoczył także rodziców w naszym klubie, działającym przy hospicjum. Z wystawą robótek ręcznie wykonanych przez rodziców wspólnie ze swoimi dziećmi jeździliśmy do przedsiębiorstw i rozprowadzaliśmy je za ofiary dla chorej dziewczynki. Znaczna suma pieniężna to wkład grodzieńskich malarzy, którzy skierowali na kupno aparatu środki, otrzymane z ubiegłorocznej wystawy w Sopocie”. na ofiary.
    Dziś na pomoc Darii dąży cały pociąg dobroczynności!! „Planujemy intensywnie współpracować z miejscowymi mediami, telewizją opowiada dyrektor hospicjum. – – Chcemy puszczać filmik apelujący o pomoc w kinach miasta przed pokazami filmów: obecnie jest to na poziomie uzgodnienia. Mamy zamiar przeprowadzić aukcję obrazów, stworzonych w ubiegłym roku przez znanych mieszkańców Grodna w ramach akcji «Z wiarą w życie i ludzi»... Innymi słowy, robimy wszystko możliwe i niemożliwe, aby na początku marca udało się nam kupić aparat do sztucznej wentylacji płuc i Daria mogła wrócić do domu. Na dzień dzisiejszy mamy 50% tej sumy”.
Wy także możecie przybliżyć dziecięce marzenie i pomóc Darii!
    Do tego trzeba tylko ofiarować pewną kwotę, dzwoniąc pod określony numer lub wysyłając SMS. Można także zrobić przelew dowolnej sumy bezpośrednio na rachunek Grodzieńskiego Hospicjum Dziecięcego.
    Informacje szczegółowe można uzyskać pod numerem redakcji: (8 0152) 75-64-38.
    Dalszy los dziewczynki w dużym stopniu zależy od nas! Nie pozostańmy obojętni.

Numer aktualny

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Kalendarz liturgiczny

 
white
Obchodzimy imieniny:
Do końca roku pozostało dni:  262

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.