GRODNO
Niedziela,
14 kwietnia
2024 roku
 

Marzenia się spełniają!

Wywiad

Na początku tego lata ks. Jan Romanowski wyruszył do Santiago e Compostela (Hiszpania) – jednego z największych centrów pielgrzymowania. Z całej kuli ziemskiej do katedry, w której znajduje się grób św. Jakuba Apostoła, na różne sposoby pielgrzymują ludzie: pieszo, na rowerze, czasem na koniach. Jednak najpopularniejszym sposobem pielgrzymowania jest pójście na piechotę. W trzy tygodnie kapłan pokonał szlak, który po długości, chyba, daje w sumie długość dróg wszystkich pielgrzymek do Trokiel... pomnożone razy dwa. Pielgrzymowanie było w intencji dziękczynnej za dwa lata nauki na uniwersytecie w Pamplonie i pomyślną obronę pracy magisterskiej. Do nich były dołączone również prośby, w intencji których ks. Jana prosili się modlić jego bliscy, przyjaciele i znajomi.

.
– Kiedy Ksiądz po raz pierwszy usłyszał o szlaku św. Jakuba?
   - Byłem jeszcze klerykiem. Pewnego razu natrafi łem na amerykański fi lm „The Way” („Droga”), w którym ojciec dowiaduje się o tym, że jego syn zaginął na Camino de Santiago, i postanawia przejść tym szlakiem w miejsce swojego syna, ale niestety tak i nie zrozumiał do końca sensu tej pielgrzymki. Po obejrzeniu tego fi lmu gdzieś w środku zrodził się taki pomysł, aby również przejść drogą do miejsca, gdzie znajdują się relikwie św. Jakuba Apostoła. Ale przez długi czas pozostawało to tylko ideą. †
W 2015 roku razem ze znajomymi postanowiliśmy przejść tym szlakiem. Jednak z powodu wyjazdu na studia do Hiszpanii, zbierania i załatwiania odpowiednich dokumentów, musiałem zostawić pomysł. Ale plan nadal pozostawał w mojej świadomości. Będąc na uniwersytecie w Pamplonie, spotykałem pielgrzymów, gdyż przez kampus uniwersytecki przechodzi ten szlak. Pozdrawiałem ich słowami „Buen Camino!” („Dobrej drogi!”), a sam myślałem, że na pewno też pójdę tym szlakiem. I po skończeniu pierwszego roku, założyłem plecak i wyruszyłem do Santiago de Compostela, miasta św. Jakuba Apostoła.
    Marzenie się spełniło…
    Nawet 2 razy! Rok temu pielgrzymowałem do Santiago Drogą Francuską (Camino Frances), którą zazwyczaj idzie największa liczba pielgrzymów. Natomiast w tym roku pielgrzymowałem Drogą Północną (Camino del Norte), która jest mniej popularna. Podczas pierwszej pielgrzymki pokonałem 705 kilometrów. Tak- że udałem się jeszcze na tzw. „koniec świata” – miasteczko Finnistere, w którym według tradycji skończył swoje pielgrzymowanie św. Jakub. Ponieważ w tamtych czasach ludzie myśleli, że dalej już niczego nie ma, uważali, że tam, gdzie ziemia łączy się z wodą, znajduje się koniec świata. Drugi szlak, liczący 815 kilometrów, przeszedłem nie tak dawno w ciągu 22 dni.
   
    – Czym różniły się pomiędzy sobą te drogi?
    – Drugi szlak, z pewnością, jest trudniejszy ze względu na wysiłek fi zyczny, a także ze względu na warunki przyrodnicze i pogodowe. Np. bardzo często w ciągu całego dnia musisz wchodzić pod górę i schodzić, albo w ciągu kilku dni można cały czas iść pod siarczystym deszczem, nie mając możliwości wysuszyć ubranie. Ale to wszystko tylko dodaje pielgrzymce szczególnej wyjątkowości. Z drugiej strony tę drugą pielgrzymkę przeżyłem, jak mi się wydaje, owocniej w planie duchowym, gdyż szedłem cały czas sam, poświę- cając dużo czasu na modlitwę i rozważania.
   
    – Gdzie przychodziło się nocować?
    – Na szlaku są tzw. Albergi – schroniska dla pielgrzymów, gdzie zatrzymujesz się na nocleg. Tam można spotkać ludzi z różnych krajów: Nowej Zelandii, Australii, Rosji, Argentyny...
   Czasem była moż- liwość noclegu w klasztorze, np. cystersów, gdzie można było uczestniczyć we wspólnej modlitwie. Nawiasem mówiąc, zawsze starałem się zatrzymać na nocleg w miejscowo- ści, gdzie jest kościół i byłaby możliwość koncelebrowania Mszy św. Jednej niedzieli tra- fi łem do kościoła, gdzie była uroczystość Pierwszej Komunii św., co było dla mnie nieco niezwyczajnym doświadczeniem. Innym razem w pewnej miejscowości zostałem zaproszony przez miejscowych kapłanów na kolację, a następnego dnia na śniadanie. To również było pięknym doświadczeniem kapłańskiego braterstwa.
   
    – Jakich ludzi spotykał Ksiądz na swojej drodze?
    – Na Camino spotykasz różnych ludzi w wieku od 6 do 80 lat. Z wieloma z nich jest możliwość porozmawiać na różnorodne tematy. Ale tak naprawdę, większość swojej pielgrzymki przeszedłem sam, rozmawiając z pielgrzymami tylko w miejscach noclegu. Miałem swój rytm i w ciągu dnia pokonywałem ok. 40 kilometrów.
   W ostatni dzień poznałem 4 starszych panów, Polaków, którzy już wiele lat mieszkają w Niemczech. Jak powiedziałem im, że jestem księdzem, to zaprosili mnie do wspólnej modlitwy i poprosili o błogosławieństwo na dalszą drogę.
   
    – Jak dają się ostatnie kilometry?
    – Nie da się przekazać tego, co się czuje, kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś już blisko celu swojego pielgrzymowania, że zostaje tylko parę dni lub kilkadziesiąt kilometrów. Wtedy masz niezwykłe przeczucie spotkania z kimś ważnym w swoim życiu. To odczucie podobne jest do tego, które mamy przed spotkaniem z osobą, której od dawna nie widzieliśmy. Ale, tak naprawdę, tego nie da się wytłumaczyć, trzeba to przeżyć.
   
    – Wróciwszy na Białoruś, jaką Ksiądz zapamięta Hiszpanię?
    – Hiszpania w mojej pamię- ci pozostanie krajem, który bardzo pokochałem za jego niezwyczajną i bogatą kulturę, za życzliwych i otwartych ludzi, którzy zawsze mają uśmiech na twarzy. Ale z innej strony, niestety, jak i w wielu krajach europejskich, Kościół przeżywa tam trudny okres. Brakuje kapłanów, w wielu diecezjach średni wiek osób duchownych wynosi 60–65 lat. Są również problemy z życiem religijnym samych Hiszpanów. Jak powiedział jeden z kapłanów, którego spotkałem na Camino, dzisiaj Hiszpania potrzebuje nowej Ewangelizacji. Liberalizm, kryzys moralny i etyczny – niektóre z przyczyn tego.
   
    –Czy ta pielgrzymka na Camino była ostatnią?
    – Mam nadzieję, że wrócę na szlak św. Jakuba, aby jeszcze raz doświadczyć niezwykłej atmosfery modlitwy, pokoju i wolności od różnego rodzaju przeżyć lub trudności. Tam jesteś niby w innej rzeczywistości!


   

Numer aktualny

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Kalendarz liturgiczny

 
white
Obchodzimy imieniny:
Do końca roku pozostało dni:  262

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.