GRODNO
Sobota,
24 lutego
2024 roku
 

Jan Maria Vianney – patron kapłanów

Rozważania

4 sierpnia Kościół przypomina nam postać wielkiego kapłana, pomagającego tysiącom ludzi spotkać się z Bogiem. Potrafił przekształcać serca i życie wielu wiernych, gdyż ukazywał im miłosierną miłość Pana. Kapłan stanowi doskonały wzór do naśladowania dla dzisiejszych duchownych.
W TROSCE O ŻYCIE WIECZNE POWIERZONYCH MU LUDZI
    Jan Maria Vianney urodził się w 1786 roku w chłopskiej rodzinie we wsi Dardilly koło Lyonu (Francja). W wieku 25 lat wstąpił do seminarium duchownego, jednak został z niego usunięty z powodu trudności w nauce (szczególnie w nauce łaciny), wynikających z braku wykształcenia. W końcu pozwolono mu zdawać egzaminy nie po łacinie, ale po francusku, i w 1815 roku Vianney przyjął święcenia kapłańskie. Trzy lata póź- niej został proboszczem w Ars, gdzie mieszkało 230 osób. W ciągu 40 lat z jego posługi skorzysta- ło ok. 80 tys. ludzi, zjeżdżających się tam z całej Francji. Jak kapłan tego dokonał?
   W zaniedbanej religijnie parafii nie szczędził sił, by przywrócić ludzi do przyjaźni z Bogiem. Poświęcenie siebie samego dla zbawienia innych wyrażało się w połączeniu stałych postów i długich godzin spędzonych na modlitwie z aktywnością duszpasterską skupioną na katechezie, Eucharystii i sakramencie pokuty. To właśnie spowiadanie stało się jego szczególnym charyzmatem.
   Spowiedź u kapłana nie trwała długo, ale była skuteczna. Krótkie napomnienia przenikały do duszy niby strzały. Tak na przykład, słuchając spowiedzi pewnego mężczyzny, któremu najwidoczniej brakowało żalu, spowiednik rozpłakał się. Łzy z jego oczu płynęły tak długo, aż zaniepokojony penitent zapytał o przyczynę smutku. Usłyszał wtedy: „Płaczę dlatego, że ty nie płaczesz”.
   Kapłan codziennie spędzał w konfesjonale do 17 godzin, a penitentów miał w ciągu roku około 30 tys. Starał się budzić w ludziach pragnienie skruchy za zło, którego się dopuścili, a jednocześnie podkreślał piękno Bożego przebaczenia. Dzięki temu, a także podejmowanej pokucie w intencji grzeszników, udało mu się pojednać z Wszechmogącym i doprowadzić do Eucharystii wiele ludzi.
   
    STOSUNKI Z BOGIEM POBUDOWANE NA SZCZEROŚCI 
    Duchowym centrum wspólnoty parafialnej w Ars był stały szacunek do Chrystusa w Eucharystii. Wczesnym rankiem lub wieczorem ks. Vianney godzinami adorował Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Podczas homilii często wskazywał wiernym na tabernakulum, mówiąc ze wzruszeniem: „On tam jest!”. Postawa i nauki proboszcza sprawiły, że parafianie zaczę- li się modlić przed Naj- świętszym Sakramentem, przychodzili do kościoła nie tylko w niedzielę, ale również w dni powszednie. Kapłan nauczał ludzi, aby podczas adoracji nie mówić kwieciście, lecz po prostu z radością trwać w obecności Pana.
   Pewnego razu on opowiedział następną wzruszającą historię: „Ludwik Chaffangeon, gospodarz z mojej parafi i, wczesnym rankiem przed udaniem się do pracy na polu, zostawił motykę przed drzwiami kościoła i wszedł do środka, aby zmówić pacierz. Tak pogrążył się w modlitwie, że stracił poczucie czasu. Jego sąsiad, który pracował nieopodal, bardzo się zdziwił, że Ludwika nie ma w tym dniu na polu. Wracając do domu, zobaczył motykę przed drzwiami kościoła. Wstą- pił na chwilę do środka i ze zdziwieniem zobaczył, że Ludwik w skupieniu modli się przed tabernakulum. Zapytał: «Co tu tak długo robisz?». Ludwik z prostotą odpowiedział: «Patrzę na Pana, a On patrzy na mnie». W tych prostych słowach zawiera się cała istota obcowania z Bogiem” – ze łzami w oczach opowiadał proboszcz z Ars.
   
    ŚWIĘTY DAR SAKRAMENTU KAPŁAŃSTWA 
    Św. Jan Maria Vianney miał świadomość wielkiej odpowiedzialności za swoich parafian i wszystkich, którzy korzystali z jego kapłańskiej posługi. Zdawał sobie sprawę z tego, jak wielkim darem dla ludzkości jest sakrament kapłaństwa, poprzez który Jezus nieustannie uobecnia światu zbawienie. Dlatego starał się uświadamiać wiernym, że posługa kapłańska jest dla wszystkich ludzi. Tak mówił w jednym ze swoich kazań: „Kapłan jest człowiekiem, który otrzymał od Boga Jego władzę”, „«Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam» (J 20, 21) – rzekł Pan do pierwszych kapłanów”. Nie raz zwracał się za potwierdzeniem tego stwierdzenia do Pisma Świętego: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16, 15), „Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi” (Łk 10, 16).
   Kiedy kapłan udziela rozgrzeszenia nie mówi: „Bóg ci przebacza”, lecz „Ja odpuszczam tobie grzechy”. Podczas konsekracji nie mówi: „Oto Ciało Pana”, lecz mówi „Oto Ciało Moje”. „Gdyby nie było sakramentu kapłaństwa, nie mielibyśmy wśród nas Pana Boga. Kto bowiem włożył Go do tabernakulum? Kapłan. Kto przyjął wasze dusze do społeczności Kościoła, kiedyście się narodzili? Kapłan. Kto karmi je, by miały siłę do ziemskiego pielgrzymowania? Kapłan. Kto przygotowuje je, aby mogły stanąć przed Bogiem wykąpane we Krwi Jezusa Chrystusa? Kapłan. Zawsze kapłan. A kiedy dusza popadnie w grzech śmiertelny, kto ją wskrzesi do życia? Kto przywróci jej spokój sumienia? Tylko kapłan. Nie znajdziecie żadnego dobra, które pochodzi od Boga, żeby za nim nie stał kapłan” – wyjaśniał ks. Vianney.
   „Spróbujcie wyspowiadać się przed Matką Boską albo przed którymś z aniołów. Rozgrzeszą was? Nie. Czy mogą dać wam Ciało i Krew Pańską? Nie. Najświętsza Maryja Panna nie ma władzy sprowadzenia swego Syna do hostii. Choćby stanęło przed wami dwustu anio- łów nie odpuszczą oni waszych grzechów. Jedynie kapłan może powiedzieć: «Idź w pokoju, przebaczam ci». Kapłaństwo naprawdę jest czymś bardzo wielkim. Dlatego sprawą najwyższej wagi jest, aby wierni codziennie modlili się za kapłanów o ich wytrwanie w powołaniu i o świętość ich życia” – zachęcał słynny kapłan. 
   
Ks. Jerzy Żegaryn,
proboszcz parafi i
św. Michała Archanioła
w NowogródkuKiedyś pewna zakonnica opowiedziała mi historię z życia św. Jana Marii Vianneya, jak pewnego razu przyjechał do niego biskup z Paryża. Do hierarchy doszły plotki, że cały Ars się nawrócił. Zapytał proboszcza: „Ilu trzeba kapłanów i ile pieniędzy, aby nawrócił się cały Paryż?”. Jan Vianney odpowiedział mu, że potrzeba tylko jednego świętego kapłana. Po namyśle biskup odrzekł: „A jeśli nie ma takiego kapłana?”. Na to ks. Vianney zauważył, że wystarczy jednego świętego biskupa. Ta historia na zawsze zostanie w mojej pamięci, bardzo mi pomaga nie opuszczać rąk w duszpasterstwie parafi alnym. Jeśli pojawiają się poważne problemy, na które nie mogę mieć wpływu, od razu sobie przypominam, że w takich momentach Bóg potrzebuje przede wszystkim mojej wierności do Niego. Wspaniale to zrozumiał św. Jan Maria Vianney, który swoim przykładem skromności i świętości zmieniał wszystko dookoła. Dla współczesnych proboszczów i duszpasterzy, moim zdaniem, przykład życia tego świętego pomaga inaczej widzieć rzeczywistość i nigdy nie narzekać.

Numer aktualny

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Kalendarz liturgiczny

green
Obchodzimy imieniny:
Dziś wspominamy zmarłych kapłanów:
Do końca roku pozostało dni:  312

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.