GRODNO
Poniedziałek,
06 lutego
2023 roku
 

Czym jest mediacja rodzinna i jak może pomóc małżeństwom

Rozważania

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych w 2011 roku Białoruś – kraj daleki od największej pod względem liczby ludności – zajęła drugie miejsce na świecie pod względem liczby rozwodów. Na pierwszym miejscu była Rosja, na trzecim Łotwa. Według statystyk Belstat w 2020 roku w naszym kraju zarejestrowano 50 384 małżeństw, a rozwodów – 35 144. W 2011 roku pobrało się 86 785 par, a rozwiodło się 38 584. Liczba ludności w kraju w obu tych latach była bardzo podobna.
    Biorąc pod uwagę, że rodzina jest ważną częścią społeczeństwa, te dane dają do myślenia. Dlaczego ludzie, którzy chcieli być razem, kochali się, rozchodzą się?
Według mediatora Mikołaja Chocianowicza, który przeprowadził kilkaset mediacji rodzinnych, pary najczęściej kończą swój związek nie z powodu osobistych cech jednej ze stron, ale z powodu poszczególnych sytuacji, po których druga osoba nie wie, jak dalej być razem.
    Mikołaj Chocianowicz w dziedzinie mediacji rodzinnej działa od początku istnienia tej branży na Białorusi. Dwukrotnie – w 2016 i 2017 roku – Centrum Mediacji i Negocjacji w Mińsku uznało go Mediatorem Roku. Ekspert opowiedział, w jaki sposób i jak mediator może pomóc w rozwiązywaniu sporów, dlaczego pary mają trudności z budowaniem komunikacji, a także podzielił się kilkoma cennymi sposobami w budowaniu komunikacji bez konfliktów.

   Czym jest mediacja rodzinna?
    Ustawa „O mediacji” została uchwalona na Białorusi w 2013 roku, dlatego zawód mediatora, także rodzinnego, jest dość młody. Jego rolą jest pomoc w rozwiązaniu sporu, który powstał między stronami podczas postępowania rozwodowego lub w jego wyniku. Do tej kategorii należą również spory o podział majątku, spory między stronami pozostającymi w związkach pokrewieństwa. Mediacja rodzinna to negocjacje obu stron z udziałem neutralnego mediatora w celu poprawy interakcji między stronami i samodzielnego rozwiązania przez nie sytuacji. Mediatorów rodzinnych jest niewiele. Spory w tej dziedzinie są najtrudniejsze i najbardziej emocjonalne.
    Jeśli chodzi o spory związane z rozwiązaniem małżeństwa, około 70% wniosków to skierowania z sądu. Spory takie dotyczą m.in. alimentów, podziału majątku, ustalenia kontaktów z dzieckiem, udzielania zgody na przemeldowanie dzieci, co wymaga zgody obojga rodziców.
    W powiadomieniu o przyjęciu pozwu o rozwiązanie małżeństwa, a także na każdym posiedzeniu, sąd zaleca parom skontaktowanie się z procedurą mediacyjną w celu omówienia określonych punktów. Podczas spotkania informacyjnego specjalista „diagnozuje”, czy ta sytuacja podlega rozwiązaniu przez procedurę mediacyjną.
    Jak wyjaśnia Pan Mikołaj, w klasycznej mediacji nierozwiązywalne spory obejmują na przykład przypadki przemocy w parze. Chociaż, zdaniem eksperta, nie ma niemediacyjnych sporów, są tylko ludzie, którzy nie mogą się porozumieć. W przypadku par, w których występuje przemoc, specyfika pracy jest inna, jest już stosowana i pomaga.
    Mediator zwraca uwagę na znaczenie wspomnianego spotkania informacyjnego. Nie jest to początek samego procesu mediacji, ale już odgrywa rolę „nauki komunikacji”. Z reguły dzięki spotkaniu informacyjnemu obie strony zaczynają słuchać więcej jeden drugiego, zaczynają rozmawiać, spór staje się dla nich bardziej zrozumiały.
    Następnie uczestnicy decydują, czy wrócić do sądu, czy „wycofać się do procedury mediacyjnej”. Bardzo częstą sytuacją jest, gdy po jednym spotkaniu z mediatorem strony zabierają pozwy lub decydują się nie rozwiązywać małżeństwa.
    Według specjalisty, w większości przypadków na pewnym etapie procesu strony wracają do mediacji, ponieważ rozumieją, że „w sądzie nie wszystko jest takie proste”, a mediacja pomaga, jeśli się już rozejść, to „po ludzku”.
    Pan Mikołaj wyjaśnia, że podczas procedury strony mogą rozwiązać wszystkie kwestie sporne i zawrzeć umowę mediacyjną, która ma moc prawną. Istnieje również dodatkowy bonus motywujący strony do negocjacji – zwrot dość dużego podatku państwowego w przypadku rozstrzygnięcia sporu. Jak dzieli się specjalista, po tej innowacji skierowań stało znacznie więcej. „Jeśli w 2015 roku 15 wniosków w ciągu roku było normą, to teraz jest to ponad 150 mediacji, ponad 200 spotkań informacyjnych”. Ludzie chcą zaoszczędzić pieniądze, ale „najważniejsze jest to, że ta procedura działa”. Wykonalność ustaleń w mediacji sięga 95%, ponieważ strony same je wypracowują. Decyzje sądów są wykonywane tylko w 30%.
   
    Cel mediacji rodzinnej
    Mediator nie zajmuje się pojednaniem w celu zachowania małżeństwa, ponieważ nie jest specjalistą w tej dziedzinie. Pomaga wyjaśnić kilka ważnych punktów, nauczyć się komunikować, a jeśli parom pomoże to w kontynuowaniu związku, mediator będzie zadowolony. Odsetek, w którym „strony dają sobie drugą szansę” i pozostają razem, jest dość duży – około 15% wszystkich wniosków. Dotyczy to również wniosków z rozpraw sądowych i tych 30% sytuacji, w których ludzie zwracają się do mediatora z czyjejś rekomendacji, nie dochodząc jeszcze do sądu.
    W przypadku wniosków pozasądowych pary mogą wziąć udział w procedurze mediacji związanej właśnie z chęcią zachowania relacji. Pan Mikołaj zauważa, że teraz często zwracają się do nich mężczyźni: „Opowiadają się za przeprowadzeniem tej procedury wspólnie z żoną, by porozmawiać, omówić pewne rzeczy. To znaczy, że są przeciwni rozwiązaniu małżeństwa”.
   
    Jak i w czym pomaga mediacja
    Zdaniem eksperta jest wiele rzeczy, których w sądzie nie da się rozwiązać lub trzeba będzie poświęcić na to dużo czasu.
    A w mediacji wychodzi na to, że można znaleźć wyjście i często znacznie szybciej, bez sporządzania pozwów, przeprowadzania ekspertyz, zbierania dokumentów i dowodów.
    Osobliwością procesu mediacyjnego jest to, że podczas niego strony uczą się budować komunikację, dzięki której samodzielnie podejmują decyzję. Dzięki temu o kolejnych spornych punktach decydują także sami. Można to nazwać największym efektem nauki procesu mediacji. Kluczowe umiejętności, które otrzymują uczestnicy mediacji, to umiejętność słuchania drugiego i chęć rozumienia. Mediator nawet podczas spotkania informacyjnego „programuje” strony, że chociaż możliwe są pewne nieprzyjemne chwile, wszyscy się zebrali, aby dojść do porozumienia. Przekaz jednej osoby może być zupełnie inny niż ten, który opowie druga osoba, lecz ona widzi tę sytuację w ten sposób, więc warto spróbować ją zrozumieć, wysłuchując.
    Jak mówi Pan Mikołaj, wielu ludzi od dzieciństwa nie miało przykładu normalnego wysłuchania i zrozumienia. W rezultacie „często strony nigdy w życiu nie słuchały więcej niż powinny”. W mediacji, nawet jeśli jest to nieprzyjemne, należy wysłuchać. Jeśli coś jest denerwujące, często możemy zawiesić metkę, ponieważ „słuchanie i słyszenie drugiej strony to praca. A nie jesteśmy zaprogramowani do pracy. Potrzebujemy, aby sytuacja była prostsza”. Krótko mówiąc, jest to mniej więcej tak: „Jesteś głupcem”. – „Sam jesteś głupcem”.
    W ten sposób mediator uczy strony wzajemnego słuchania się i zdaje sobie sprawę, że kwestie jednej osoby można rozwiązać z uwzględnieniem interesów drugiej i tylko w ten sposób można dojść do pojednania. Okazuje się, że z dwóch historii mediator tworzy jedną, wspólną, którą para wspólnie rozwiąże.
    W tym procesie rola mediatora polega również na tym, jak wyjaśnia nasz ekspert, aby ujawnić prawdziwe interesy stron, ukryty jest motyw konfliktu. Przykładem może być spór o miejsce zamieszkania dziecka. Za pragnieniem, aby dziecko mieszkało z jednym z rodziców, może kryć się niechęć do płacenia alimentów. Innym przykładem jest to, że mama nie chce, aby dziecko spędzało czas z tatą i nie wyjaśnia w żaden sposób powodów, dla których może istnieć zarówno interes materialny, jak i niechęć, by dziecko kontaktowało z inną kobietą. W sądzie ukryte motywy nie zawsze są wyrażane lub nikt nimi się nie interesuje. Pan Mikołaj zauważa również, że czasami sam człowiek może ich nie rozumieć. Mediator musi do nich dotrzeć „położyć na stole” te motywy, aby strony „nie wahały się ich pokazać”. Potem ludzie zaczynają pracować, aby zaspokoić potrzeby obu stron. Jeśli takie rozwiązanie jest, uczestnicy mediacji je omawiają i stanowi ono podstawę porozumienia mediacyjnego.
   
    Nie zawsze chodzi o rozwód
    W tym miejscu, w kontekście ukrytych interesów, należy przypomnieć przyczynę rozwodu, która została wyrażona na początku: niewiedza, jak pozostać w związku po nieprzyjemnej sytuacji, po rozczarowaniu. Jak wyjaśnia Pan Mikołaj, tutaj za wyrażeniem „Nie chcę już być z nim!” często istnieje chęć ukrycia się przed bólem, z którym nie można sobie poradzić w inny sposób.
    Najczęściej, jak zauważa mediator, przychodzą pary, w których nie chodzi o rozwód, ale o to, że komunikacja została nieprawidłowo zbudowana lub wystąpił konflikt wartości. „Od razu widzę metki. Są sytuacje, w których ludzie siadają naprzeciw siebie i zaczynają pytać: dlaczego to zrobiłeś? Tu chodzi o odpowiedzialność, którą jedna strona chce przekazać drugiej” – mówi Pan Mikołaj. W takich przypadkach ważne jest, aby strony otrzymały „narzędzia” od mediatora, które przymuszą ich „zastanowić się, usiąść, coś ustalić”.
    Jak dzieli się ekspert, w przypadkach, gdy chodzi o rozwiązywanie sprzeczności, może nawet dać parom „pracę domową” – napisać, co tak naprawdę nie zadowala ich w drugiej osobie. Jeśli jakaś cecha występuje na liście kilka razy, tylko różnie sformułowana, stwierdza, że nie spełniono pewnej konkretnej potrzeby. Na przykład, jeśli w stosunku do męża żona pisze, że „nie jest obrońcą”, „jest mięczakiem”, oznacza to, że kiedyś jej nie obronił. Podczas wspólnego lub indywidualnego spotkania z każdą ze stron w tym przypadku może się okazać, że w konflikcie z teściową mąż nie obronił żony, a teraz ona nie wie, jak mu zaufać. W takich sytuacjach pretensja nie jest skierowana do osoby, ale do jej działania.
    „Tam, gdzie chodzi o działania, nie ma rozwodu. Doświadczony mediator diagnozuje zachowanie oraz stan małżonków i pomaga im samodzielnie dojść do porozumienia. Oznacza to, że po prostu daje «narzędzia», w tym, by komunikacja odbyła się bez konfliktów. I ten mechanizm jest zaraźliwy. Następnie strony już zaczynają same rozmawiać o problemach, zaczynają negocjować” – podsumowuje mediator.

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Kalendarz liturgiczny

 
green
Obchodzimy imieniny:
Do końca roku pozostało dni:  329

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.