GRODNO
Wtorek,
07 lutego
2023 roku
 

„Zajrzeć pod wieczko pamięci”

Życie Kościoła

W mińskim wydawnictwie „Encyklopediks” ujrzała światło dzienne książka, w której opowiada się o życiu w byłej gminie żodziszkowskiej w pierwszej połowie XX w., a także uchyla się rąbka historii kościoła św. Judy Tadeusza we wsi Wiszniewo (dekanat Smorgonie). Wydanie jest podzielone na 2 części: pierwsza zawiera wspomnienia Feliksa Żyłki, w drugiej natomiast przedstawiono artystyczno-dokumentalną opowieść Anatola Szczuczki.
Wspomnienia pisane sercem
   Franciszek Żyłka, członek Białoruskiego Towarzystwa Geograficznego, edytor i fundator książki, opowiada, że pomysł jej wydania pojawił się przy tworzeniu drzewa genealogicznego rodziny Żyłków. „Aby doprowadzić do końca pracę nad rodowodem musiałem znaleźć pewne informacje o swoich przodkach. Wysłałem zapytanie do krewnego Bogusława Żyłki do Gdańska. W odpowiedzi na nurtujące mnie pytania dostałem od Bogusława pamiętnik jego ojca – Feliksa Żyłki, który do 1939 roku był wójtem w gminie żodziszkowskiej – opowiada pan Franciszek. – Sięga lat 1900-1951.
W tych notatkach zostały odzwierciedlone główne wydarzenia w rodzinie, relacje między sąsiadami, wiernymi różnych wyznań, stosunek do nowych władz, przebywanie w miejscowościach, gdzie wolą losu powinien był się okazać autor wspomnień. Feliks zaczął zapisywać swoje spostrzeżenia i myśli pod koniec XIX w. Z biegiem czasu nazbierało się wiele notatek. Jednak niestety podczas II wojny światowej zostały zniszczone. Gdy Feliks poszedł na emeryturę, miał już więcej wolnego czasu, więc postanowił «zajrzeć pod wieczko swojej pamięci» i zapisać na papierze wszystko, co sobie przypomniał, by pokazać swoim krewnym, jakimi drogami kroczył ród Żyłków”.
    Franciszek Żyłka podkreśla, że autor wspomnień, będący bratem stryjecznym jego dziadka, bardzo trafnie połączył informacje, fakty historyczne, udokumentował imiona i nazwiska mieszkańców Żodziszków i okolic.
    „Sprawiło na mnie wielkie wrażenie, jak dobrze człowiek zapamiętał wszystko, co się działo w ciągu tylu lat – zaznacza pan Franciszek. – Na pewno wiąże się to z tym, że każde opisane wydarzenie przeszło przez jego serce. Notował te sytuacje, w których sam bezpośrednio uczestniczył. Właśnie na tym polega historyczna wartość pamiętnika. Gdyby ktoś z naukowców, pisarzy lub etnografów podjął próbę odzwierciedlenia życia żodziszkowskich ziem, opisywałby je pod pryzmatem własnej prawdy, na pierwszy plan wysuwał bohaterów bliskich sobie duchowo, pod względem ideologii, a Feliks Żyłka na pierwszym miejscu stawiał prawdę swojej ziemi. Opowiedział o kościele w Żodziszkach, kaplicy w Dubku, przytoczył dużo informacji o ks. proboszczu Romualdzie Droniczu, wspomniał o ks. Wincentym Hadlewskim oraz ks. Stefanie Zapaśniku”.
    Franciszek Żyłka przetłumaczył wspomnienia krewnego z języka polskiego na białoruski, zrobił korektę, ozdobił zdjęciami z rodzinnego archiwum oraz z kolekcji Włodzimierza Lichodziedowa i Włodzimierza Bogdanowa. W wyniku powstała ciekawa książka.
    „Jestem pewien, że jeśli wspomnienia zostały napisane sercem, to również trafią do serc – uważa pan Franciszek. – Feliks Żyłka, dokładnie notując w swoim pamiętniku najważniejsze wydarzenia z życia szlacheckiego rodu i wspólnoty parafialnej, na pewno dobrze rozumiał, że mogą się stać bodźcem do powrotu prawdziwej prawdy historycznej żodziszkowskich ziem, którą «zatarły» okoliczności oraz dziesięciolecia. Cieszę się, że się udało zachować ten fundament, na którym następne pokolenia będą budowali swoje życie”.
   
    „Świątyń milczące cienie”
    Właśnie taki tytuł nosi druga część książki, w której opowiada się historię katolickiej parafii w Wiszniewie. Autorem dzieła – niewielkiej objętościowo, ale bardzo solidnej treściowo opowieści – jest Anatol Szczuczka, który się urodził na ziemiach wiszniewskich.
    „Początki mojego utworu sięgają 2013 roku, gdy w wiszniewskim kościele znalazłem starożytny obraz św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus – opowiada autor. – Zacząłem szukać informacji o nim. Dowiedziałem się, że w świątyni na początku XIX w. znajdowały się dwa obrazy: św. Tadeusza i św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus. Oba zostały namalowane przez wybitnego białorusko-polsko-litewskiego artystę Jana Damiela. Wykonano je na zamówienie w Wilnie w 1811 roku. Po powstaniu Kalinowskiego świątynię oddano prawosławnym, katolicy natomiast pobudowali obok drewniany kościół. Tam przeniesiono obraz św. Tadeusza. Jednak wraz z kościołem nie przetrwał on I wojny światowej. Obraz św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus znajdował się wtedy w budynku starszej świątyni. Już za rządów władz polskich zwrócono ją katolikom, a obraz powieszono nad ołtarzem. Z biegiem czasu ikona zaczęła ciemnieć, starzeć, więc zdjęto ją i przez wiele lat po prostu się kurzyła. Na prośbę starszego pokolenia znalazłem ten obraz i przekazałem specjalistom. Dziś, po renowacji, znów zajmuje zaszczytnie miejsce w świątyni – nad głównym ołtarzem”.
   
Wydawca nie przez przypadek umieścił pod jedną okładką wspomnienia napisane przez Feliksa Żyłkę i opowieść „Świątyń milczące cienie”. Tak się złożyło, że ród Żyłków przed przeniesieniem się w 1900 roku do folwarku Stołbucewo żodziszkowskiej parafii w ciągu dwóch wieków mieszkał w folwarku Rozkosz niedaleko wsi Sławczeniaty wiszniewskiej parafii. Opowieść i wspomnienia uzupełniają się nawzajem.

    Anatol Szczuczka podkreśla, że znaleziona ikona stała się prawdziwym wydarzeniem w duchowym i kulturalnym życiu Białorusi, a jego osobiście zainspirowała do szukania informacji o historii miejscowego kościoła. „Wszystkie fakty i wydarzenia historyczne dotyczące parafii w Wiszniewie trafiające mi na oczy starannie zapisywałem i przechowywałem na komputerze – mówi pan Anatol. – Z biegiem czasu nazbierało się dużo poszczególnych notatek. Ciekawe, że podczas pracy nad nimi trafiały mi się fakty zupełnie nieodpowiadające rzeczywistości. Na przykład w jednym ze źródeł mówiło się o człowieku, który nie miał żadnego do czynienia z kościołem, gdyż zmarł 15 lat przed budową świątyni, a jego nazwisko widniało na liście fundatorów. Jednocześnie miejscowi parafianie nie wiedzieli o osobach, które rzeczywiście wkładały swe środki pieniężne, ofiarowały zdrowie i czas, ryzykowały życie dla budowy kościoła. Odczułem smutek z powodu tych, którzy się przyczynili do godnej sprawy, a dziś leżą w krypcie świątyni, ale nikt już nie pamięta ich imion. Dlatego postanowiłem połączyć w całość daty, nazwiska osób, które pozostawiły ślad na tej ziemi, i opowiedzieć o historii parafii. Nie chciałem podawać informacji w suchej encyklopedycznej formie, więc postanowiłem trochę pokolorować je wyobraźnią artystyczną. W wyniku powstała artystyczno-dokumentalna opowieść «Świątyń milczących cienie». Miejsce akcji oraz bohaterowie utworu naprawdę istnieli i pozostawili swój ślad w historii. Wydarzenia, opisane w tekście, rzeczywiście się odbyły. Jednak opisy zostały wymyślone. Szczerze mówiąc, każde wydarzenie mogło mieć miejsce w zupełnie innych okolicznościach”.
    Autor podkreśla, że podczas pracy nad utworem musiał też wziąć pod uwagę wspomnienia starszych mieszkańców Wiszniewa, a także dokumenty archiwalne, za pomocą których sprawdzał prawdziwość informacji oraz szukał ciekawych ilustracji do książki. Korzystał też z polskich, litewskich i białoruskich wydań naukowych. Dzięki temu Anatol Szczuczka wspomniał o osobowości wszystkich księży, którzy wiarą i prawdą służyli wiernym, zajmowali się ich edukacją i wychowaniem duchowym: ks. Juliana Cimoszkiewicza, ks. Piotra Wojna-Orańskiego, ks. Józefa Kisiela.
    „Pragnąłem przekazać relacje między ludźmi i konfesjami, pokazać ciekawą historię kościoła, w którym mimo tragicznych wydarzeń nadal brzmią słowa chwalące Boga, ponieważ świątynia zawsze znajdowała się pod niezawodną obroną obrazu św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus – mówi pan Anatol. – Nie jestem pisarzem, po prostu wkładałem w swój utwór serce, gdyż pamięć o przodkach, o rodzinnej miejscowości, gdzie przyszedłem na świat i mieszkałem, jest dla mnie święta”.
    Anatol Szczuczka podkreśla swoją radość z powodu tego, że poznał edytora i fundatora Franciszka Żyłkę, który zaproponował połączyć pod jedną okładką wspomnienia Feliksa Żyłki i historię kościoła w Wiszniewie. Tak z Bożą wolą powstała ta książka.
    Wydanie ukazało się nakładem 200 egzemplarzy. Zaciekawi osoby, które się interesują historią Białorusi, a przede wszystkim tych, którzy są w jakiś sposób związani z żodziszkowską i wiszniewską parafią.

Numer aktualny

 

Kalendarz 2022

Kalendarz
«Słowo Życia»
na rok 2022

Kalendarz liturgiczny

 
green
Obchodzimy imieniny:
Do końca roku pozostało dni:  328

Czekamy na Wasze wsparcie

skarbonkaDrodzy Czytelnicy!
Prosimy Was o pomoc w głoszeniu Dobrej Nowiny. Czekamy na Wasze listy, artykuły, zdjęcia i wsparcie finansowe gazety. Jako jedna rodzina "Słowo Życia" pragniemy nieść słowo Boże, mówić o Chrystusie i Kościele co raz większemu gronu ludzi na Białorusi oraz poza jej granicami.